[...]

Autor: 
Ocena: 
6
Average: 6 (1 vote)

Dobiegała właśnie ostatnia faza lotu w atmosferze, gdy po sali rozległo się donośne burczenie dochodzące z brzucha głównego pilota, Krzysztofa Baranka. Statek kierował się już wprost na wielkie łąki, z wyraźnym zamiarem wylądowania na owym zielonym dywanie.

Kilka minut później cała załoga wybiegła na łono natury i, pośpiesznie zrzucając skafandry, dawała upust swojej radości – wszyscy zaciągali się nieskazitelnie czystym powietrzem, część podskakiwała, inni tarzali się wśród kwiatów, a jeszcze inni wesoło wydzierali się w niebogłosy.

- Ziemia! Wreszcie Ziemia! – wykrzyknął uradowany Baranek, po czym padł na kolana i jął wcinać bujną i dojrzałą trawkę, mlaszcząc przy tym głośno i dosadnie.