Berlin – Marvano

Ropiejący wrzód na ciele rosyjskiego giganta

Marcin Knyszyński

„Berlin” autorstwa Marka van Oppena, znanego jako Marvano, został właśnie wznowiony po dziesięciu latach. Komiks historyczny Marvano już niedawno czytaliśmy – we wrześniu zeszłego roku ukazała się „Brygada żydowska”. Choćby na tej podstawie wiemy już, czego możemy się spodziewać po tym obszarze twórczości autora, w którym nie zajmował się fantastyką. I dokładnie to dostajemy.

„Berlin” jest zbiorczym wydaniem trzech komiksów van Oppena. Pierwszy ma już dwadzieścia pięć lat i jest dużo starszy od kolejnych (drugi i trzeci tom zostały napisane i wydane w krótkim odstępie czasu – w 2007 i 2008 roku). „Siedmiu krasnoludków” opowiada o załodze bombowca „S-Snowwhite” (dokładnie tak). Ta, oparta na prawdziwych relacjach weteranów RAF-u, historia przedstawia losy siedmiu pilotów, którzy pod koniec wojny brali udział w zmasowanych bombardowaniach Berlina. Towarzyszymy im w czasie nalotów, kiedy siedzą zamknięci w ciemnej puszce, z której nie sposób uciec; odliczamy loty pozostające do końca służby i cały czas rzucamy wyzwanie śmierci. Marvano chciał zwrócić uwagę na to, że nie tylko „ci na dole” przeżywali koszmar. Młodzi ludzie, którzy nie mogli jeszcze brać ślubu ani prowadzić samochodu, byli według machiny wojskowej na tyle dojrzali, aby poświęcić swe życie dla szeroko pojętej i niejednoznacznie interpretowanej „wolności”. Smutna, poruszająca opowieść o całym pokoleniu „krasnoludków”, które musiało zginąć, zanim na dobre zaczęło żyć.

„Sprytny Reinhard” i „Dwoje dzieci króla” są dość mocno powiązane fabularnie i tylko nieznacznie odwołują się do „Siedmiu krasnoludków”. Znany z pierwszej historii lotnik Leroy Spencer Stuart nadal lata nad tytułowym miastem – ale teraz, w czasie, gdy piekielna wojna się zakończyła, zajmuje się zaopatrywaniem Berlina Zachodniego w żywność, leki i inne artykuły pierwszej potrzeby. A robić to można tylko drogą powietrzną, bo wszędzie dookoła rozlewa się czerwony ocean. Stuart poznaje Helenę, piękną Niemkę o tragicznej przeszłości i wplątuje się w bardzo niebezpieczną przygodę. Bohaterowie „Sprytnego Reinharda” pojawiają się też w ostatniej części – jako uczestnicy wydarzeń, które opisuje głos z taśmy magnetofonowej. Na początku dwudziestego pierwszego wieku nagranie to odsłuchuje pewien Brytyjczyk, syn owego „głosu”. Równolegle z odkrywaniem tajemnic sprzed prawie półwiecza, kiedy to zbudowano w Berlinie wielki ceglany symbol zimnej wojny, prowadzi swoje prywatne śledztwo. Próbuje rozwikłać zagadkę „rosyjskiego księcia” ­– człowieka, którego nagłe pojawienie się w małym miasteczku w Alzacji i śmierć w tajemniczych okolicznościach wiąże się w pewien sposób z Berlinem i jego historią.

Tak naprawdę to Berlin, miasto zrównane z ziemią i rozszarpane przez czterech zwycięzców Drugiej Wojny Światowej, jest głównym bohaterem komiksu. Tutaj, jak pisze Marvano, wojna nie skończyła się nigdy, nawet po ucichnięciu dział. Miasto staje się pierwszą ofiarą zimnej wojny, miejscem ciągłych starć niedawnych sojuszników. A najbardziej cierpią niewinni, głównie dzieci, walczące na gruzach budynków o kawałki czekolady spadającej z nieba. Berlin Zachodni był wielkim, ropiejącym wrzodem na ciele rosyjskiego giganta, którego nie dało się leczyć. Można było tylko odgrodzić się od niego murem, co spowodowało kolejne tragedie. Autor przeplata fabułę komiksu szczegółowym opisem wydarzeń historycznych. Pisze o alianckich oddziałach lotniczych, podziale Berlina, polityce Rosjan wobec zachodniej części miasta, werbowaniu niemieckich „specjalistów”, czyli naukowców III Rzeszy (nierzadko zbrodniarzy i potworów w ludzkiej skórze), do prac nad nowymi rodzajami broni, budowie muru czy wreszcie o rozpaczliwych próbach ucieczki mieszkańców Berlina Wschodniego do zachodniej enklawy.

Ale najważniejsze i tak są dzieje zwykłych ludzi, wplątanych najczęściej wbrew własnej woli w wojenną zawieruchę. Marvano kreśli bardzo ciekawe i wiarygodne postacie, wyjaśnia motywacje ich działań i uwiarygadnia ich losy, które tworzą gęstą siatkę wzajemnych zależności. Nie znajdziemy w komiksie kryształowo czystych bohaterów, nie ma również absolutnie złych. Wszyscy próbują jakoś egzystować w świecie ukształtowanym przez wojnę, która w tym szczególnym miejscu w Europie nie ma zamiaru się zakończyć.

Marvano jest nie tylko autorem scenariusza – podobnie jak w „Brygadzie żydowskiej” odpowiada też za rysunki. Przedstawia  samoloty, pojazdy, budynki i scenografie w bardzo realistyczny i rzetelny sposób. Takie ściśle historyczne podejście do tworzenia scenariusza i rysunku kontynuował potem w kolejnych komiksach – jak chociażby we wznowionym właśnie (razem z „Berlinem”), komiksie „Grand Prix”.

„Berlin” jest dziełem dość specyficznym. Mamy tu naprawdę skomplikowane intrygi, bardzo dużą dawkę informacji, więcej tekstu niż w przeciętnym komiksie i być może trochę zbyt wiele egzaltacji i patosu. Polecam i przypominam, że to nie jedyny komiks Marvano wydany w maju 2019.


Tytuł: Berlin
Scenariusz: Marvano
Rysunki: Marvano
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Tytuł oryginału: Berlin
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Dargaud
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 216 x 285
Wydanie: I
ISBN: 9788328142565