Mark Millar i Greg Capullo w Subiektywnie

Mark Millar słynie ze swojej dużej twórczej aktywności. Szkotowi wydają się nie kończyć pomysły na kolejne fantastyczne opowieści, a co jedna, to więcej w niej akcji i niesamowitości. Część czytelników twierdzi, że można tu mówić raczej o ilości niż o jakości, ale wydaje mi się, że takie postawienie sprawy byłoby dla Millara krzywdzące. Bo owszem, pisze dużo, korzysta też z ogranych tematów, ale czuć, że wkłada w to serce, a kolejne projekty nie są tylko bezmyślnym trzepaniem forsy, ale niosą ze sobą pewną wartość. Nie inaczej jest w przypadku „Reborn. Odrodzonej”.

 

Marek recenzuje dzisiaj Reborn. Odrodzoną.