Trumienny

Ocena: 
2
Average: 2 (1 vote)

Umarłem dużo wcześniej, niemal równocześnie z nią, zanim jeszcze wydarzyło się… To. Nieprzyjaźnie lodowate wnętrze – niegdyś tak ciepłe i bezpieczne – tchnęło jakąś dziwną pustką. Opuściłem je w spowitej milczeniem, odrażającej parodii przywitania ze światem, po czym runąłem z ciemności w głębszą ciemność. Cisza, jaka mnie otoczyła, była ciężka, przytłaczająca. Można by rzec – śmiertelna.

 

W strugach zacinającego deszczu majaczyły dwie nieruchome sylwetki, pochylone nad rozkładającymi się zwłokami.

– Czy to coś między jej nogami to…

– Zgadza się. Zbierające się gazy gnilne wypychają… – Mężczyzna odchrząknął, czując gwałtowny skręt żołądka. – Wypychają na zewnątrz macicę, a wraz z nią płód. Lekarze nazywają to porodem trumiennym.