Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Wydatki

Ocena: 
0
Brak głosów

Było niedzielne popołudnie. Dionizy, przykryty miękkim kocykiem, smacznie drzemał na ulubionym fotelu. Drgnął, kiedy usłyszał metaliczny brzdęk. Nie wiedział, czy to mu się śniło, czy też rzeczywiście coś upadło na podłogę.
Podniósł się niechętnie, rozejrzał po pomieszczeniu.
Nic.
Nic, oprócz…
– Ha! A co my tu mamy? – zdziwił się staruszek. – Skąd się tu wzięłaś, malutka?
– Z miseczki z drobniakami – wytłumaczyła moneta, po czym brzęknęła, świsnęła, stanęła na krawędzi i zaczęła się toczyć.
– Co jest?! – ryknął Dionizy. – Samowolka! Stójże, wagabundo!
Piątula przyspieszyła. Toczyła się, najwyraźniej zmierzając ku korytarzowi, gdzie znajdowało się wyjście z mieszkania.
– Jestem na drobne wydatki – pisnęła. – Nie możesz mnie zatrzymać!
Staruszek, zasapany, oparł dłonie na kolanach.
– Uff, dezercja… Puff, niesubordynacja…
Pięciozłotówka zwinnie przetoczyła się przez próg i już sunęła po miękkim dywanie. Nim właściciel zdążył przedsięwziąć jakiekolwiek środki, moneta „w biegu” zmieniła pozycję i przecisnęła się przez szczelinę pod drzwiami.
Dionizy uważnie spojrzał na porcelanowy pojemnik, w którym tulił się do siebie bilon.
Nagle dwuzłotówka przeskoczyła nad łysawą łepetyną zbaraniałego seniora. Reszta miedziaków żwawo popędziła za pionierami.
– Dlaczego? – rozżalił się staruszek.
– Drobne wydatki – pisnęły pieniążki.
Kiedy monety wysypywały się na klatkę schodową, Dionizy, tknięty dziwnym przeczuciem, poczłapał do sypialni. Komódka. Szuflada. Portfel!
Banknoty fruwały po pomieszczeniu.
– Hejże! Co tu się wyprawia? Do kieszeni pana proszę, ale już!
– Opłata za wodę – zagrzmiał Kazimierz Wielki i wyleciał przez ono.
– Prąd – zdradziła sekret stuzłotówka.
– Zakupy – tłumaczyły się pozostałe banknoty.
– Nie, nie! Nie zostawiajcie mnie! – wył Dionizy, patrząc na trzepoczącą fortunę. – Nic mi nie zostało...
Wewnątrz pomieszczenia ktoś zakaszlał.
– Halo? Kto tam?
Coś zaszeleściło i wzbiło się w powietrze. Dziesięciozłotówka zatrzymała się przed twarzą starca.
– Mieszko, Królu Złoty, tylko tyś mi się ostał!
– Właściwie to nie jestem królem. Ale owszem, masz mnie. – Drobny władyka puścił oczko do seniora. – I co teraz zrobimy?
Dionizy podumał chwilę, po czym złapał dychę i stwierdził radośnie:
– Jak to co? Idziemy na zakupy.