The Goon. Kolekcja, tom 1 – Eric Powell

Zombie, śmiech i mordobicie

Maciej Rybicki

Jakoś tak mi się zrobiło na starość, że z coraz większym dystansem podchodzę do wszelkiej maści grozy i horroru. Ot, po prostu coraz częściej drażni mnie swoją (zwykle niezamierzoną) pretensjonalnością lub też skłonnością do bezrefleksyjnego sięgania po swoje kampowe odmiany. A niestety, ale w pulpę i kamp to „trzeba umić”. Natomiast raz na jakiś czas trafiają się perełki, które pokazują, że przy odpowiednio lekkim podejściu do tematu, humorze, autoironii (a zatem koniecznej tu samoświadomości) i pewnej bezkompromisowości, możemy dostać rzeczy naprawdę znakomite. Na niwie komiksu przykładem tego typu fenomenalnego dzieła może być choćby „Hellboy” Mike’a Mignoli. Ale, ale… wcale nie tak daleko plasuje się inna pozycja wydawana ostatnimi czasy przez Dark Horse. „The Goon” Erica Powella (bo o nim mowa) był od jakiegoś czasu na mojej liście czytelniczych wyrzutów sumienia (czytaj: zaległości). Dzięki nowej, wspaniale prezentującej się edycji Non Stop Comics pojawiła się więc okazja, by tę zaległość nadrobić.

Eric Powell to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci (już nie tak) niezależnego komiksu amerykańskiego. Autor zarówno scenariusza, jak i rysunków „The Goon” jest zresztą znakomitym przykładem drogi od pracy w małych wydawnictwach aż po przejście do jednego z bardziej znanych na rynku komiksowym graczy. Zresztą Dark Horse Comics wydaje się wręcz idealnym „domem” dla Zbira. Warto też zauważyć, że droga Powella obejmuje nie tylko uzyskanie statusu twórcy niemal kultowego, ale i pięć nagród Eisnera! Z czego zatem bierze się sukces Zbira? Wydaje się, że jest to po prostu efekt wymieszania wielu elementów w idealnych wręcz proporcjach. Przede wszystkim świetnie wypada sama konwencja komiksu, jego uliczno-gangsterski klimat, nieprzypadkowo kojarzący się z klasyczną pulpą pierwszej połowy XX wieku, połączony z tonami horroru podanego w rozrywkowej formie. Gdy uzupełnimy to specyficznym, nieco monty pythonowskim humorem, solidną dozą akcji, dobrymi dialogami i tonami nawiązań, dostaniemy mieszankę wybuchową. Powell pokazuje na stronach „The Goon” ogromną twórczą samoświadomość, przede wszystkim gdy tyczy się to przywołanych przez niego konwencji. Dzięki temu może traktować je z przymrużeniem oka, śmiać się z zombie, dziwacznych potworów, szalonych naukowców, historii wychowanych w cyrku wyrzutków itp. Amerykanin bez żadnego skrępowania bierze gatunkowe klisze na swój warsztat i serwuje czytelnikowi odgrzane w smakowitym sosie swojego autorstwa.

W przypadku Zbira niebagatelną rolę odgrywa humor – wszak jest to seria zasadniczo komediowa. Wspomniałem już, że poczucie humoru Powella jest dość specyficzne. Wydaje się jednak, że w przypadku takiego tytułu nie może być inne. Mamy tu więc oglądanie konwencji w krzywym zwierciadle, znakomite dialogi (często jednym dwu-, trzydymkowym kadrem autor wywoływał u mnie kilkuminutowe salwy śmiechu), a także sporo absurdu jednoznacznie kojarzącego się z twórczością pewnej grupy angielskich komików… gdyby tylko pisali o zombie, wampirach i innych potworach. Konwencja konwencją, humor humorem, ale wydaje się, że jednak to ciut za mało by komiks dochrapał się statusu, jak ma „The Goon”. W grę wchodzą bowiem kolejne dwa-trzy czynniki. Pierwszym z nich są absolutnie szalone pomysły, jakie goszczą na kartach Powellowskiego dzieła. Skoro bowiem robimy sobie jaja z konwencji horroru, grozy i tak dalej, to można sobie pozwolić na naprawdę wiele… ot, choćby gadające piły łańcuchowe, walkę za pomocą gumowych kurczaków, nietypowych pomocników ubranego na czerwono siwego brodacza czy też nieco sprośny „Słownik międzywymiarowo-angielski” (czy już wspominałem pewnych Anglików?). Mam wrażenie, że Powell wręcz szuka najdziwniejszych rzeczy, jakie przyjdą mu do głowy, byle tylko upchnąć je na stronach „The Goon”… i doskonale to mu wychodzi. Tego typu pomysły mają zresztą to do siebie, że robią świetne wrażenie, choć trudno byłoby na nich zbudować dłuższą fabułę. W przypadku Zbira to jednak nie problem, gdyż utrzymana w duchu klasycznej pulpy całość ma formę raczej krótkich epizodów, jedynie z kilkoma dłuższymi wątkami łączącymi komiks w całość. Te zaś dotyczą głównie historii głównych bohaterów – kolejnego z bardzo mocnych (może nawet najmocniejszego) punktów tego albumu. Przetwardzielskiego Zbira i jego kumpla Franky’ego po prostu nie można nie lubić. Jasne, to  ordynusy i zawadiaki… ale kimże innym mogliby być, żyjąc w mieście opanowanym przez zombie?! Jest w nich coś takiego, co powoduje, że niełatwo oderwać się od lektury.

Ostatnim z elementów tworzących jakość „The Goon” jest jego wyjątkowa oprawa graficzna. Powell bardzo wyraźnie czerpie z klasyki (m.in. z Kirby’ego i Eisnera), wprowadzając jednak własny, kreskówkowo-makabryczny sznyt. Jest charakterystycznie i niezwykle wyraziście, m.in. dzięki konsekwentnie rozwijanym projektom postaci. Co ciekawe (sam autor wspomina o tym we wstępie do tego wydania), widać jak na dłoni ewolucję kreski Powella, odejście od mocno zakorzenionej w latach dziewięćdziesiątych ornamentyki pierwszego planu na rzecz nieco prostszej, za to znacznie bardziej wyrazistej kreski i tuszowania.

Jak wspomniałem na początku, przygody Zbira od dawna znajdowały się na mojej „kupce wstydu”. Gdy ją jednak opuściły, z miejsca trafiły do grona pozycji robiących na mnie ogromne wrażenie, takich, do których pewnie nie raz będę wracał. „The Goon” jest bowiem świetnym przykładem bezkompromisowej rozrywki – niepokornej, dosadnej, turpistycznej, czasem trochę wulgarnej lub sprośnej, a jednak niesłychanie inteligentnej w grze konwencjami i najzwyczajniej w świecie zabawnej. Jeśli więc ktoś chciałby pośmiać się w rytm odgłosów łopaty rozwalającej łby umarlaków lub wraz z bohaterami urwać parę macek jakiemuś oślizgłemu potworowi – „The Goon” to zdecydowanie pozycja dla niego.

 
Seria: The Goon
Tom: 1
Scenariusz: Eric Powell
Rysunki: Eric Powell
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Tytuł oryginału: The Goon Library Volume 1 [The Goon Volume 0: Rough Stuff, The Goon Volume 1: Nothin’ but Misery, The Goon Volume 2: My Murderous Childhood (And Other Grievous Yarns), The Goon Volume 3: Heaps of Ruination]
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: grudzień 2018
Liczba stron: 496
Oprawa: twarda z obwolutą
Papier: kredowy
Format: 170x260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-8110-639-9