Kurt Vonnegut w Subiektywnie

Houston, mam problem. Normalny zdrowy problem. Przeczytałem „Kocią kołyskę” Kurta Vonneguta i mam wątpliwości, czy to naprawdę aż taka dobra książka, warta tych wszystkich ochów i achów, jakie widzę wszędzie dookoła. Mało tego, żeby sprawdzić, jak bardzo różnię się od tych wszystkich ocho- i achowiczów, zdecydowałem się na to, na co bardzo wyjątkowo się decyduję*. A mianowicie przeczytałem kilka spośród najbardziej wychwalających tę książkę recenzji, jakie znalazłem w Internecie, i parę omówień. Co z tego wyszło? O tym za momencik.

 

Dzisiaj w Subiektywnie recenzja Kociej kołyski. Do lektury zaprasza Hubert.