Sześć sposobów na to, by ją rozbić

Ocena: 
0
Brak głosów

Gdy była już na tyle duża, by wiedzieć, że jej klatka piersiowa jest płaska, ojciec otoczył ją szklaną powłoką. Jak mówił, bał się, że zobaczy świat takim, jaki jest.

Gdy była na tyle duża, by zobaczyć świat takim, jaki jest, nie miała już ojca, który pogrubiłby szkło. Swoje metody zabrał ze sobą do grobu. Pozostawiona sama sobie, spotkała mężczyznę, który tłukł nią o zagłówek łóżka tak długo, aż się rozbiła. Wcześniej uważała go za przyjaciela. Jej odłamki wbijały mu się w plecy przez lata. Żył z bliznami.

Kiedy był na tyle duży, by założyć rodzinę, kupił nowy materac i zmiótł jej drobinki do śmietnika. Została pochowana na wysypisku Columbia Ridge, pod stertą starych materacy, niczym ziarnko grochu.

Zrodzona ze szkła, wyrosła ze szkła. Jej rodzina nigdy nie wspominała o jej stanie. Nikt nie pytał. Nikt na nią nie patrzył. Rodzina także stała się szkłem: szklana matka, szklany ojciec, szklana siostra. Nie odezwali się ani słowem.

Pewnego dnia wpełzła do wanny z gorącą wodą. Woda dostała się do pęknięć. Pęknięcia rozbiegły się po niej niczym żyły. Rozpadła się tak jak stała.

Jej rodzina sprzedała dom z wanną pełną odłamków i wody. Teraz mieszkają w Bostonie.

Ojciec wyrzeźbił ją ze stopionych butelek po wódce w warsztacie, w którym spał, jadł i formował córkę ze swoich błędów. Robił to dłońmi, więc czerwone, gorące szkło pozostawiło na nich pęcherze. Zalał rany wódką. Niebieskie litery wirowały na jej skórze, S na brzuchu, a V za lewym uchem. Śmierdziała alkoholem jak oddech jej ojca.

Kiedy zmarł na marskość wątroby, wpełzła za nim do ziemi. Czymże jest stworzenie bez swego stwórcy?

Jej życie zaczęło się na plaży w Oregonie, była dzieckiem błyskawicy i piasku. Znalazły ją dwie kobiety. Zabrały ją do domu i posadziły na kominku. Codziennie rano odkurzały ją i myły. Przez pięć lat całe życie sprowadzało się do tych prostych czynności.

Potem przestały ją myć. Krzyczały. Pokrywający ją kurz miał trzy cale grubości, po jednym na każdy rok zapomnienia. Jej szklane oczy niczego już nie widziały.

Któregoś dnia kobiety krzyczały tak głośno, że się rozpadła.

Była skórą w świecie zamieszkałym przez istoty ze szkła. Dłonie jej rodziców były zimne. Jej pierwszy pocałunek został złożony na nieczułych ustach. Pomiędzy nogami pozostała nietknięta, twarde szkło sprawiało jej ból.

Zimy w tym świecie były surowe i trwały pół roku. Rodzice nie wiedzieli, że pod śniegiem zamarznie.

Zawsze wiedziała, że skóra jest wybrakowana i niedoskonała. Ciało jej ojca gniło od środka, trzęsły mu się kolana, puchł od nowotworów, a śmierdzący whisky oddech był głośny i ciężki. Podczas terapii po śmierci przyjaciółki, która utonęła, terapeuta poprosił, aby wybrała twarz, która opisze jej matkę. „Uśmiechnięta na zewnątrz twarz, która wewnątrz marszczy brwi”, odpowiedziała. W szkole średniej ciężar zbyt wielu środków przeciwbólowych w jej dłoni, jak gdyby miał ją zabić. W college’u ciężar zbyt wielu piw w żołądku i dwudziestu przygniatających ją ciał.

Niektórzy tego nie wiedzą, ale skóra pod naciskiem zmienia się w szkło.

Jej rodzina żyje, aby poznać mężczyznę, za którego wyjdzie za mąż. Podczas ceremonii w ogrodzie ma na sobie sukienkę z błękitnych płatków róż przyklejonych do jej powierzchni. Nie czuje miękkiego jedwabiu, z którego je wykonano. Mąż daje jej nowy dom, w którym wszystko jest z kafelków i cegieł, więc nie ma wyboru i musi stawić czoło swej kruchości. Kupuje jej dłuto. Pilnuje, by go używała. Pomaga jej zacząć.

Ale to jej dłoń je wbija i uderza młotkiem.

###

 

Przekład: Aleksandra Brożek-Sala

Tytuł oryginalny: Six Ways to Break Her