Monstressa. Tom 3 – Przystań – Marjorie Liu, Sana Takeda

Krok w mrok

Maciej Rybicki

Chociaż wielu może się to wydać nieco naciągane, uważam, że branżowe nagrody bywają całkiem niezłym miernikiem sukcesu, ale i jakości danego dzieła. Jasne, często bywa to złudne, gust jurorów (lub mas) może odbiegać od gustu indywidualnego odbiorcy, jednak trudno dyskutować z faktem, że zdobycie tego czy innego lauru wynika, po prostu, z utrafienia w czyjeś upodobania (lub potrzebę rynku). Otrzymanie tej czy innej nagrody jest więc może nie gwarancją, ale na pewno mnożnikiem prawdopodobieństwa, że dane dzieło trafi w nasze gusta. Na komiksowym poletku świetnym przykładem jest od lat brylująca w plebiscytach „Saga”. Ostatnio po piętach depcze jej jednak inny tytuł ze stajni Image – „Monstressa”.

W latach 2016–2018 Marjorie Liu i Sana Takeda zgarnęły za swą serię trzy Nagrody Hugo, jedną British Fantasy Award i pięć Eisnerów (dokładając jeszcze pięć nominacji). Niewątpliwie obfity plon. Tymczasem do naszych rąk trafia trzecie wydanie zbiorcze „Monstressy” zawierające pozostałe z wydanych dotąd zeszytów. „Przystań”, bo taki nosi tytuł, jest bezpośrednią kontynuacją dotychczasowych perypetii Maiko Półwilk i jej towarzyszy. Tym razem trafia ona do miasta Pontus, które choć ma przynieść jej odrobinę wytchnienia, staje się tak naprawdę areną dalszych kłopotów.

W „Krwi” – poprzednim tomie serii – Liu skupiła się w znacznej mierze na głównej bohaterce, pokazując liczne retrospekcje i pozwalając czytelnikom lepiej ją zrozumieć. Nieco inaczej jest w przypadku „Przystani”. Choć nie mamy wątpliwości, że wszystko kręci się właśnie wokół Maiko, scenarzystka zostawia znacznie więcej miejsca jej towarzyszom i innym postaciom drugiego planu. Swoje role do odegrania mają więc Kippa, Ren, a nade wszystko Zinn zamieszkujący ciało naszej bohaterki. Coraz częstsze pojawianie się tego ostatniego jest dobrym przykładem coraz mroczniejszego kierunku, w jakim zmierza pisana przez Liu seria. Gęstniejący mrok, rosnąca atmosfera zagrożenia (aż po efektowną konfrontację) jest chyba najwyraźniejszym motywem przewodnim omawianego tomu. Autorce udało się więc wcisnąć w konwencję dark fantasy jeszcze więcej mroku, pokazując inspirację twórczością Samotnika z Providence. Lovecraftowski klimat jest bowiem na stronach „Przystani” obecny jeszcze wyraźniej niż w tomach poprzednich…. a przynajmniej inspiracje te są lepiej zauważalne. Poza tym odnajdziemy tu większość elementów obecnych w „Monstressie” do tej pory: bogaty, oryginalny świat fantasy, walki frakcji, tajemnicze artefakty i na wpół zapomniane bóstwa, wreszcie specyficzny klimat kojarzący się jednoznacznie z mangą. I choć dla wielu ta mieszanka może okazać się ciężkostrawna, mnie nieodmiennie cieszy. Warto w tym miejscu zauważyć, że „Przystań” nie jest bynajmniej tomem idealnym. Widać tu wyraźną cezurę i niezbyt płynne przejście od „komiksu gadanego” do „komiksu łomotanego”. O ile jednak to może być w pełni świadomy zabieg fabularny, o tyle trudno za planowany uznać fakt, że momentami akcja jest bądź niezwykle chaotyczna, bądź nieco bezkonkluzywna (pewne rzeczy się dzieją… i w zasadzie nic z tego nie wynika). Jak jednak pisałem wcześniej, w mojej opinii to nie fabuła stanowi o sile „Monstressy”, a znakomicie nakreślony świat i klimat.

Na ten ostatni niebagatelny wpływ ma oprawa graficzna. Nie raz i nie dwa chwaliłem prace Sany Takedy, która w intrygujący sposób połączyła amerykańską tradycję komiksową z wpływami japońskimi, obudowując wszystko stylistyką art déco czy steampunkową. Co tu dużo gadać, komiks wygląda po prostu pięknie. Co ciekawe, choć kreska Takedy często uznawana jest za wyjątkowo szczegółową, gdy przyjrzeć się bliżej, dokładnie widać, że niejednokrotnie okazuje się raczej dość nonszalancka, z pewnością nie wycyzelowana. Wspaniały efekt robi raczej bogactwo szczegółów, realistyczne podejście do ludzkiej anatomii, a także świetne kolorowanie. Zresztą tu słowa uznania należą się też za bardzo konsekwentne używanie stonowanej, jakby przybrudzonej palety barw, która bardzo dobrze pasuje do treści komiksu. W tym kontekście nie dziwi fakt, że z wielu nagród jakie zdobyła „Monstressa” gros trafiło właśnie do Takedy.

Nie pozostaje mi zatem nic innego jak zachęcić do lektury kolejnego tomu tej serii. Choć może nie jest to jej najlepsza odsłona, to wciąż komiks prezentuje nadzwyczaj wysoki poziom. Przede wszystkim jednak jest oryginalny – tak pod względem konwencji, jak i bohaterów czy oprawy graficznej. I choćby dlatego wypada go znać, ignorując nawet nagrody. Na zakończenie warto pochwalić Non Stop Comics za fenomenalne wręcz tempo, w którym wprowadza na nasz rynek nowinki zza oceanu. W przypadku „Monstressy” polscy odbiorcy są zasadniczo na bieżąco z oryginalnymi wydaniami zeszytowymi (!), zaś samo wydanie zbiorcze trafiło na rodzime półki księgarniane niespełna dwa miesiące po amerykańskiej premierze. Tylko tak trzymać!

Tytuł: Przystań
Seria: Monstressa
Tom: 3
Scenariusz: Marjorie Liu
Rysunki: Sana Takeda
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: Monstress, Vol.3: Haven (Monstress #13-18)
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 152
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170x260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-8110-627-6