Ludzie Północy. Tom 2: Saga islandzka – Brian Wood i inni

Opowieści lodu i stali

Maciej Rybicki

Pierwszy tom „Ludzi Północy” Briana Wooda wywarł na mnie niemałe wrażenie. Mocne historie o wikińskich osadnikach okazały się świetną, wciągającą lekturą. Tym bardziej, że udanym scenariuszom towarzyszyła adekwatna oprawa graficzna – surowa, wyrazista, często efektowna. W związku z tym drugi tom serii był jedną z bardziej przeze mnie wyczekiwanych premier drugiej połowy roku. Gdy już wpadł w moje ręce, pochłonąłem niemal trzystustronicowy album w zasadzie za jednym posiedzeniem. Brzmi obiecująco, czyż nie?

Brian Wood tym razem zabiera czytelników na mroźną i  nieprzyjazną Islandię. Zachowuje przy tym konwencję znaną z „Sagi anglosaskiej”. Na tom składa się zatem kilka różnej długości epizodów ułożonych chronologicznie. Oglądamy więc pierwsze wyprawy wikingów na daleką Północ, poznajemy trudy życia na skutej lodami wyspie. Dostajemy także małe postscriptum do historii znanej z wcześniejszego tomu. Całość wieńczy jedna dłuższa, dziewięcioszczytowa historia rozłożona na kilkaset lat. Konwencję utrzymano także w przypadku warstwy graficznej – ta jest bowiem efektem pracy szóstki rysowników.

Tom otwiera jednozeszytowa miniatura przedstawiająca dalekomorską wyprawę w poszukiwaniu nowych lądów. Wood skupia się tu na oddaniu niezależności wikingów, chęci dokonania czegoś wyjątkowego, nawet jeśli nie zostanie to zapamiętane. Sporo wnoszą ekspresyjne rysunki kojarzonej z „Sagi” Fiony Staples – co ciekawe, zupełnie różne w charakterze od tych, jakie znamy z łamów wielokrotnie nagradzanej space opery.

Także i druga z zawartych w „Sadze islandzkiej” opowieści to miniaturka zajmująca tylko jeden zeszyt wydania oryginalnego… choć na dobrą sprawę jest to postscriptum historii znanej z tomu pierwszego, epilog historii o Swenie, który powrócił. Także i tu mamy do czynienia ze swoistą apoteozą niezależności, pragnienia przeprowadzania swej woli za wszelką cenę. Kameralna historia została bardzo dobrze skrojona i równie udanie zilustrowana przez Davida Gianfelice.

Trzecia z historii składających się na „Sagę islandzką” jest dwukrotnie dłuższa od poprzedniczek… co i tak oznacza zaledwie dwa zeszyty wydania oryginalnego. Dzieje się jednak w czasach znacznie późniejszych, bo w XIII wieku, gdy Islandia stała się obiektem ekspansji norweskiego króla. Paradoksalnie to wciąż rzecz bardzo kameralna. Mimo toczących się na lodowej wyspie historycznych wydarzeń Wood skupia się na samotniku pragnącym wyjaśnić przyczynę śmierci znalezionej w lodzie dziewczyny. Tu scenarzysta pokazuje, jak doskonale potrafi zbudować napięcie. Mimo iż dzieje się niewiele, wraz z bohaterem staramy się zrozumieć wydarzenia z przeszłości. Nastrój tajemnicy jest wręcz dojmujący. Jednocześnie widzimy dokładnie mechanizmy społeczne, pokazujące w jaki sposób właściciele ziemi zapewniali sobie lojalność lokalnej ludności. Surowy klimat islandzkiego pustkowia podkreślony jest jeszcze świetnie tu pasującą, równie surową kreską Becky Cloonan (znanej choćby z „Gotham Academy”).

Jak już zaznaczyłem, daniem głównym „Sagi islandzkiej” jest, a jakże, saga rodu Haukssonów. Wood po raz kolejny pokazuje nam wielopokoleniową historię rodzinną – od przybycia Vala Hauka i Ulfa Haukssona na wyspę i początków sporu ich rodziny z rodem Belgarssonów; przez wzrost potęgi klanu, umocnienie jego ekonomicznej sytuacji i rodzące się konflikty z chrześcijańskimi misjonarzami; aż po historię schyłku Haukssonów, dziesięć pokoleń później. Ta opowieść, zatytułowana „Trylogia islandzka” podzielona jest na trzy odrębne fabularnie i graficznie części. Łączy je rodowy etos i jego przemiany.

W ogóle aspekt kulturowy jest w przypadku „Ludzi Północy” niezwykle istotny. Wood pokazuje ludzi bezwzględnych, często wręcz brutalnych, zdecydowanych sięgać po swoje i postępować wedle własnych przekonań. Ten indywidualizm nabiera jeszcze więcej sensu, gdy weźmiemy pod uwagę geograficzną izolację Islandii. Nawet będąc częścią społeczności, koniec końców każdy zostaje sam, zdany tylko na swe siły i swój miecz. I w pewnym sensie to właśnie jest przesłanie tego komiksu.

„Saga islandzka” stanowi udaną kontynuację „Ludzi Północy”. Brian Wood trzyma się obranej konwencji, prezentując mocne historie o twardych mieszkańcach Skandynawii. Myślę, że komiks trafi w gusta tak fanów komiksu historycznego, jak i sympatyków wydawnictwa Vertigo. Jest dosadnie, czasem refleksyjnie – z pewnością to pozycja na miarę innych tytułów prezentowanych przez imprint DC adresowany do dojrzalszego czytelnika. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko czekać na „Sagę europejską” – ostatni tom serii.


Tytuł: Saga islandzka
Seria: Ludzie Północy
Tom: 2
Scenariusz: Brian Wood
Rysunki: Fiona Staples, David Gianfelice, Becky Cloonan, Paul Azaceta, Declan Shalvey, Daniel Žeželj
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: Northlanders Book 2: The Icelandic Saga (Northlanders #20, 29, 35-36, 42-50)
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Vertigo
Data wydania: wrzesień2018
Liczba stron: 296
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-3443-0