Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Cudzym kosztem

Ocena: 
0
Brak głosów

 z cyklu: "Juliusza Dantona przypadki"

*

Śmiertelny potok życia

Uczucia nasze zamroczy

I spojrzą ku sobie bezwładnie

Nasze nie nasze oczy

J. Iwaszkiewicz

Do przyjaciela wroga

*

Zdarzyło się to w drugiej połowie lat 90-tych. Vrancesco stwierdził, że ma zbyt wielu wrogów, a za mało przyjaciół. I w myśl powiedzenia, że łatwiej przysporzyć sobie wrogów niż przyjaciół, postanowił przeprowadzić eksperyment. “Ciekawe, jak szybko zrobię sobie wrogów z pozostałych jeszcze przyjaciół? Nic nie tracę, skoro proporcja ilościowa przyjaciół jest tak niewspółmiernie mała do proporcji jakościowej wrogów. A może wrogowie moich przyjaciół staną się nagle moimi przyjaciółmi?”

Zaczął od Najlepszego Kolegi. Napadł na niego w obecności jego Dziewczyny:

- Czas już połączyć tonsurę z czołem.

Dziewczyna drgnęła. Kolega jeszcze się nie obraził, ale zapamiętał. W podobny sposób złożył życzenia noworoczne Znajomej, dotychczas nastawionej przychylnie:

- Oby ci wyszła co najmniej połowa włosów i co najwyżej połowa sesji!

Znajoma obraziła się, ale nie na długo, bowiem nie zapamiętała. Obraziła się dopiero, kiedy życzenia spełniły się z nawiązką i w pełni.

Promotorowi doktoratu wytknął ni z tego ni z owego polityczną karierę w minionym okresie. Promotor, człowiek poważny, pro forma obraził się i zapamiętał. Dał jednak młodemu szansę poprawy.

Przyszła pora i na mnie. Od dawna był mi winien Tukidydesa. Ponieważ nigdy nie był uchwytny (znajomy, nie Tukidydes), kierowałem prośby o zwrot do rodziny pożyczkobiorcy.

- Juliusz Danton?! – warknął Vrancesco przez zaciśnięte zęby w słuchawkę telefonu w porze nadrannej. – Posłuchaj, jeśli jeszcze raz będziesz odnosił się w ten sposób do mojej matki, to... (tu padły wyzwiska i pogróżki pod moim adresem). Po czym rozłączył się. Delikatnie mówiąc, zdenerwował mnie. Zapowiedziałem, że jak go spotkam, to mu zrobię kęsim-kęsim (cytat z Sienkiewicza), tak ubodły mnie wyssane z palca insynuacje o zaczepianiu jego rodzicielki. Nie spotkałem go więcej (znajomego, nie Sienkiewicza, nie mówiąc już o Tukidydesie). Unika mnie; nie chce chyba usłyszeć, że ani się obraziłem, ani zapamiętałem. Ale tym samym unikając mnie, zmusza do zapamiętania urazy. W takim razie, chyba awansuję go na mojego przyjaciela, skoro posiadam już bogatą Galerię Dziwaków. Galerię, którą mozolnie, acz z satysfakcją, rozbudowuję.

___________

Jest to rozszerzona i nieco ulepszona wersja tekstu, który ukazał się w numerze 7(24)/1999 „Reakcji” pod pseudonimem… Juliusz Danton.