Tadeusz A. Kisielewski w Subiektywnie

Przeczytajcie sobie tytuł tej książki raz jeszcze. Jest naprawdę chwytliwy i sugestywny (i jakże ślicznie nawiązuje do historii polskiej kinematografii). Tyle że sugeruje, że opracowanie, które go nosi, to kolejna z pierdyliarda wydawanych masowo lekkich, łatwych i przyjemnych pozycji popularno-historyczno-naukowych „dla opornych”, traktujących temat po macoszemu*, bo i tak ich czytelnicy szukają tylko taniej historycznej sensacji** pod schabowego i „ajpę” (z lokalnego dyskontu, po 2.59 peelenów za butelkę), po dwudziestu ośmiu godzinach spędzonych w korporacyjnym kubiku. Coś, co jest ładnie wydane (więc może stać na skandynawskiej, sosnowej półce obok siedmiu innych książek***) i nie przeciąży szarych komórek (bo pewnie lektura ich nie uruchomi). Coś z obrazkami, najlepiej z dużą liczbą obrazków****. Przyznacie, że to czarna (i złośliwa) wizja, ale ilu z Was dokładnie takie wydawnictwo stanęło przed oczami po przeczytaniu tego tytułu? No właśnie. I pozostaje pytanie czy „Uwaga, szpieg!” to rzeczywiście jedna z tych pozycji. Ale o tym za chwilę.

 

Po wyjaśnienia podpięte do gwiazdek, i nie tylko, zapraszamy do Subiektywnie, gdzie Hubert zrecenzował książkę Uwaga, szpieg! Dzieje wywiadu od Noego do Bonda.