Do piekła i z powrotem - Tomasz Czarny

Znalezione na dnie szuflady tatusia

Marek Ścieszek

Co można znaleźć na dnie szuflady tatusia? Mnóstwo rzeczy, o których istnieniu grzeczne dzieci nie powinny wiedzieć: pisemka z gołymi paniami, paragony z sex shopu, w skrajnych przypadkach zakrwawioną rozerwaną damską bieliznę oraz powieść Tomasza Czarnego. Powiem bez ogródek, dalszą część moich wrażeń z lektury „Do piekła i z powrotem”, szanowny czytelniku, poznasz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Zacznijmy od tego, jaką literaturę publikuje wydawnictwo Dom Horroru, którego Tomasz Czarny jest nie tylko autorem, ale i właścicielem. Mocną, bardzo mocną. Nie dla każdego. Nawet nie dla każdego fana horroru. To teksty po brzegi wypełnione seksem i przemocą. Krzywda wyrządzana ludziom przez ludzi, ludziom przez zwierzęta, zwierzętom przez ludzi jest tutaj na porządku dziennym. Krew i wszelkie inne wydzieliny są równie powszechne jak duchy, wampiry i egzorcyzmy w klasycznej odmianie grozy. Kto nie gustuje w gore lub w animal horror, nie powinien mieć pretensji do kogokolwiek poza sobą samym, jeśli weźmie do rąk książkę na przykład Edwarda Lee albo Guya N. Smitha i mu się odbije makabrą. Tak samo będzie z  książką Tomasza Czarnego. Dom Horroru bowiem destyluje z grozy to, co w niej najbardziej odrażającego.

Powieść przedstawia losy Tomasza Niewierskiego, właściciela małej firmy z Wrocławia, od momentu w którym jego spokojne życie męża i ojca ulega całkowitej destrukcji. W krótkim odstępie czasu w wypadku ginie jego żona, u córki zaś zdiagnozowano nowotwór. Współczesny wrocławski Hiob traci wszystko to, na czym mu najbardziej zależało. Każdego kolejnego dnia przychodzi do szpitala, by towarzyszyć córeczce w jej ostatnich tygodniach, może miesiącach. Każdy dzień przybliża go do chwili, gdy zostanie sam. Nieoczekiwanie zaczynają dziać się rzeczy wykraczające poza zwykłe pojmowanie rzeczywistości, a ich początkiem i przyczyną wydają się być myśli samobójcze głównego bohatera. Z Tomaszem kontaktuje się dziwny nieznajomy, proponując mu pewien układ. Cena wydaje się wygórowana, lecz nagroda znacznie ją przewyższa. Niewierski, zanim jeszcze zdąży określić się w tym układzie, wpada w wir mrożących krew w żyłach wydarzeń. Być może to tylko przywidzenia, lecz jeżeli tak, to wyjątkowo realistyczne. Dominują w nich przemoc i seks. Z pomocą medium oraz egzorcysty próbuje przeciwstawić się tajemniczemu Cienistemu oraz Strażnikom Dusz. Oczywiście śmierć zbiera przy tym obfite żniwo. Gra toczy się nie tylko o życie córki, ale także o całą wiedzę naszego bohatera na temat żony, kim była w rzeczywistości, jakie były faktyczne okoliczności jej śmierci. To opowieść o upadku człowieczeństwa. Jeśli nawet zakończy się szczęśliwie, co wcale nie jest takie pewne, pozostawi po sobie głębokie blizny.

Tomasz Czarny nie bawi się w półśrodki. Nie czerpie z samego wierzchu horroru, zanurza rękę aż po ramię, długo miesza, po czym wyciąga z dna to, co najgęstsze i pozornie niestrawne. Nie zamierzam nikogo okłamywać, że czasem lubię sięgnąć po coś mocniejszego od historii o nawiedzonych domach i żywych trupach, które, nawiasem mówiąc, popkultura przemieliła przez taką mnogość maszynek do mięsa, że konsystencją przypominają już cukier puder, nie zaś gnijące ludzkie ciała. Dla złapania właściwego dystansu do tego, co sprawia największą czytelniczą przyjemność, zalecam to każdemu fanowi horroru.


Tytuł: Do piekła i z powrotem
Autor: Tomasz Czarny
Wydawca: Dom Horroru
Data wydania: 2018
Liczba stron: 210
ISBN: 978-83-950201-4-8