Wspomnienia

Ocena: 
5
Average: 5 (1 vote)

Nie pamiętam, kiedy ani jak tutaj trafiłem. Kolejne dni rozlewają się leniwie jak upuszczone na rozgrzany chodnik lody. Jestem przykuty do łóżka. Moje zmysły są przytępione. Pokój jest pusty, ale i tak ledwo co widzę. Z trudem wyłapuję wypowiadane za drzwiami słowa. Co jakiś czas ktoś przychodzi podłączyć mi kroplówkę.
Pamiętam, że jestem biznesmenem. Mam wielki dom, trzy samochody i kupę szmalu na kilku zagranicznych kontach. Pamiętam, że zachorowałem... Dwa lata – brzmiał wyrok. Jedna nerka nie pracuje. Druga z czasem do niej dołączy.
Ale gdzie jestem? Co tu robię? Porwali mnie dla okupu? Okradli? A może już umarłem? Czy tak wygląda Czyściec? Pustka. I wyczekiwanie.
Godziny mijały, w niebieskie żyły powoli tłoczył się bladoróżowy płyn. Za każdym razem, kiedy mój umysł zaczynał normalnie pracować, kiedy potrafiłem się skupić, zająć czymś myśli, pojawiał się człowiek z nowym, pełnym plastikowym workiem. Chwilę później odpływałem gdzieś daleko. Śniłem, a może wspominałem? Nurkowałem na rafie, podziwiając paletę barw, której nie powstydziliby się renesansowi mistrzowie pędzla. Wzlatywałem nad pola, za każdym razem zaskakując się regularnością tworzonych przez zasiewy wzorów. Wznosiłem energiczne okrzyki, podskakując rytmicznie na stadionowej trybunie.
– Nie może go pan zobaczyć, to sprzeczne z procedurami – usłyszałem, gdy po kolejnym zjeździe pomału wracałem do siebie.
– Wie pani, ile za to zapłaciłem? Zna pani powiedzenie: klient nasz pan?
– Panie Łagoda, w tej chwili powinien pan już być na chirurgii i przygotowywać się do zabiegu.
Łagoda? Znałem to nazwisko. Czy to możliwe?
– Nigdzie się nie zgłoszę, dopóki mnie pani tam nie wpuści.
Kobieta ustąpiła i po chwili otworzyły się drzwi mojego więzienia.
– Niesamowite, wyglądasz dokładnie tak samo… – rzekł na mój widok przybysz.
Mógłbym odpowiedzieć tym samym, ale szok odebrał mi mowę.
– No już, panie Łagoda, zobaczył pan co chciał, wychodzimy. Nie wolno rozmawiać z dawcami. Proszę pamiętać, że to nie jest człowiek, tylko nieposiadająca ludzkich praw kopia. Da nam to, czego potrzebujemy i zostanie zutylizowany. Równo trzy miesiące po powołaniu do życia. Wszystko zgodnie z międzynarodowymi konwencjami dotyczącymi klonowania i wewnętrznymi przepisami firmy.
– Tak, oczywiście – wymamrotał gość. – Dzięki za zdrowe nerki, sobowtórze – rzucił w moją stronę.
Później zabrali mnie na blok operacyjny. Zanim założyli mi maskę i zmusili do wdychania środka usypiającego, krzyczałem ile sił:
– Nie chcę umierać! To pomyłka!
Nie mogłem uwierzyć, że stworzyli mnie w laboratorium kilka miesięcy temu.
– Jestem człowiekiem, przecież wszystko pamiętam! Jestem człowiekiem!