Żelazny Kruk. Wyprawa – Rafał Dębski

Młodociana zemsta

Marek Ścieszek

Kto jak kto, ale Rafał Dębski potrafi umiejętnie łączyć historię z fantasy i horrorem, czego dał dowód choćby w „Czarnym pergaminie” oraz w „Kiedy Bóg zasypia”. To świetne powieści, które z powodzeniem mogą reprezentować każdą z wymienionych konwencji. Co jednak wyjdzie, gdy historia, fantasy i horror zostaną wymieszane po to, aby stworzyć z tego baśń dla nastoletnich czytelników? Czy nawet spod ręki Rafała Dębskiego wyjdzie z takiego połączenia porządna opowieść? Oczywiście.

Historia nie może nudzić. Jest jej tutaj dokładnie tyle, aby zbudować solidną fantastyczną rzeczywistość, podzieloną na hrabstwa i księstwa, połączoną w cesarstwo. To oczywiście świat feudalny, charakterystyczny dla fantasy w jej kanonicznym wydaniu. Znajdzie się w takich realiach miejsce dla arystokracji, a także dla niższych klas społecznych. Mamy zatem myśliwych, młynarzy, kowali w małych leśnych wioskach. Mamy kramarzy, kupców i rzemieślników w grodach i miasteczkach. W zamkach kryją się baronowie oraz książęta. Są złodzieje, kapłani i najemnicy. Jako element nadania fabule dynamiki, poprzez powiązanie ścieżek przedstawicieli tylu grup społecznych, posłużyła natomiast groza.

Bohater baśni nosi imię Evah. Wychowywany przez ojca, myśliwego, stopniowo poznaje tajniki fachu. Uczy się polować, ojciec zaszczepia w nim szacunek do przyrody oraz obowiązków rodzinnych. Jednocześnie musi się mierzyć z wszystkimi, typowymi dla nastolatków sytuacjami: pierwszą miłością, konfliktami z rówieśnikami. Do momentu, w którym pojawia się tajemnicze zło w postaci tytułowego Żelaznego Kruka, demona niszczącego wsie, mordującego i porywającego ludzi. Nagle chłopak zostaje sam z maleńką siostrą i niepełną wiedzą jak sobie poradzić w życiu, której nie zdążył w całości przejąć od ojca. Nie znałby jednak Evaha ten, kto by go posądził o poddanie się przeciwnościom losu. Nasz bohater dochodzi do wniosku, że nie ma lepszego sposobu na nabycie doświadczenia życiowego niż poprzez dokonanie zemsty na Żelaznym Kruku. Zostawia siostrzyczkę w rękach, które wydają mu się najbardziej odpowiednie, czyli u żony miejscowego młynarza, po czym rusza w świat.

Szybko się okazuje, że to raczej on mógłby uczyć innych obycia w miejscach mu obcych, pomysłowości, umiejętności przetrwania w najbardziej niesprzyjających warunkach. Evah to doskonały materiał na przyszłego herosa. Już umie władać mieczem nie gorzej niż wielu dorosłych, jeszcze większą ich liczbę przewyższa inteligencją. Brzydzi się kłamstwem i kradzieżą – prawdziwy wzór do naśladowania. Choć to dopiero pierwszy tom trylogii, wiadomo, że dopnie swego. Żelazny Kruk nie ma z kimś takim najmniejszych szans, mimo iż w świecie stworzonym przez Rafała Dębskiego stoi na samym szczycie łańcucha pokarmowego – na dźwięk jego imienia truchleją najpotężniejsi władcy.

Jakby dla kontrastu temu młodocianemu zbiorowi wszelkich cnót towarzyszy złodziejaszek i miejski cwaniaczek imieniem Kellan. Prawdopodobnie po to, aby jeszcze bardziej uwidocznić dobre cechy Evaha. Mogłoby się wydawać, że to starszy, obyty w świecie chłopak będzie chronił naszego bohatera. Dzieje się odwrotnie. W mieście, potem na bagnach, jeszcze później w chacie pustelnika złodziejskie nawyki ulicznika na niewiele się zdają. Co nie oznacza, że nie przydadzą się w kolejnych odsłonach trylogii, ponieważ pierwszy tom kończy się niezbyt wesoło dla głównego bohatera. Powiedzmy otwarcie, wpada w kabałę, której nic nie zapowiadało, szczególnie po tym, jak sobie radził w o wiele trudniejszych sytuacjach.

Zaczyna się przygoda, którą warto poznać do samego końca. Nawet jeżeli nie należy się już do grona nastolatków, dla których opowieść ta jest przeznaczona.


Tytuł: Wyprawa
Seria: Żelazny Kruk
Autor: Rafał Dębski
Wydawca: Jaguar
Data wydania: 19 września 2018
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-7686-727-4

Odpowiedzi

Lubię czytać książki pana Dębskiego. Naprawdę lubię. Opis głównego bohatera wskazuje jednak, że jest on najlepszy ze wszystkich. Nawet starszych mógłby uczyć. Taki bohater za bardzo idealny tym razem chyba panu Dębskiemu wyszedł. Nie przepadam za takimi i miejmy nadzieję, że jest to w recenzji wyolbrzymione. Prawdziwei bohaterowier, tacy, któych czytelnik jest w stanie polubić, idealni nie są, popełniają błędy, ponoszą ich emocje, dają się okłamywać, oszukiwać, czy okraść, jak to w życiu. 

W życiu nikt nie jest idealny i wszechstronnie zdolny, choć wielu chciałoby za takich uchodzić.

 

Samą recenzję czytało mi się bardzo przyjemnie. Zostały w niej przedstawione najważniejsze rzeczy, których w recenzjach szukam, żeby wiedzieć, czy chcę czy nie chcę sięgnąć po książkę.

W tym wypadku chcę, ale mam obawy co do głównego bohatera. Bo wydaje się za bardzo idealny.