CPN na zadupiu... galaktyki

Ocena: 
0
Brak głosów

– Kwighame, mięciutka, czy nasz Wielki Ponadczelniak jest wolny?

– Skończył spotkanie, Riedxhalme. – Kod asystentki Wielkiego był przesłodki, ale nie robił na nadzorcy oczekiwanego wrażenia. Od dawna ignorował powaby najgiętszej supersamiczki w departamencie.

– Zapytasz, miękuchno, czy nas nie przyjmie? Mamy dość pilną i niepokojącą sprawę.

Kwighame wsunęła prawą mackę komunikacyjną w złącze. Ostentacyjnym, seksualnie giętkim i drżącym ruchem. Riedxhalme wzruszył fałdami szyjnymi i zwrócił czułkoko na towarzyszącego mu kontrolera. Oniemiały Amwotruhkal ewidentnie był pod wrażeniem agresywnego uroku samiczki. Nie uszło to również uwagi Kwighame, która, nie przerywając komunikacji z szefem, prysnęła na kontrolera wydzieliną gębotworową. Riedxhalme odwrócił się, zażenowany tak jawnym, wręcz ostentacyjnym zaproszeniem do spółkowania.

– Ponadczelniak prosi.

Kokon przełożonego urządzony był na miarę jego pozycji i związanego z nią prestiżu. Zgodnie z tradycją zarządu korporacji – ekskluzywnie ponad wszelkie dopuszczalne dla maluczkich granice. Wygodnie i bogato. Zbytkowne kratiurko ze zdobionego plastmetalu, organbarek z wykwintnymi napojami, drogie ozdoby i unikalne dzieła sztuki, jak choćby zastygłe formy życia z metanowych mórz Kraksrabblex. A także, oczywiście, piekielnie wygodne uwięźby. Wręcz legendarnie komfortowe.

– Witam, drogi emem Riedxhalme! – Opasłe odwłoczysko Dritlakha zmierzało już w stronę gości. – Jak idzie zastępowanie ponadzorcy sektora? Nie wypracowuje się, emem, ponad miarę, mam nadzieję?

Jowialny zapach kodu Wielkiego Ponadczelniaka nie zaskoczył nadzorcy. W najbliższym otoczeniu dygnitarza wszyscy wiedzieli, że potrafi on być nad wyraz rzeczowy, zasadniczy a nawet surowy, ale lubi najpierw luźno pogawędzić o przysłowiowym odwłoczku Maryani. W jego pojęciu oznaczało to okazywanie bardziej swojskiej czułkotwarzy podwładnym. Ale tkwiła w tym też pułapka…

– Pracy jest wiele, emhem Dritlakhu. Ale radzimy sobie – wyemitował czujnie Riedxhalme.

– Jakże dobrze czuć taką odpowiedź! No, ememe, rozłóżcie się i referujcie.

Goście zapadli się w przewygodnych uwięźbach i Riedxhalme złowił kątem czułkoka zszokowany wyraz czułkotwarzy kontrolera Amwotruhkala. O tak, to były uwięźby najwyższej klasy. A glizdniak, którym zdarzało się Dritlakhowi częstować swych gości… Piętnaste albo i siedemnaste pokolenie glizd. Co najmniej trzysta ralodów za dzban. Trunek z najwyższej półki!

– Emhem Dritlakh, mamy kryzys na planecie Cerdos.

– Gdzie to jest? – Ponadczelniak porzucił jowialność i wyświetlił holomapę.

– Galaktyka Drożna, peryferia najdalsze. Sektor Grix ramienia Xoriona.

– Odwłok galaktyki…

– Ale też jedna z najważniejszych stacji paliwowych na całych peryferiach – włączył się Amwotruhkal, onieśmielony nieco faktem, że jest w kokonie samego Wielkiego Ponadczelniaka. – Jedyna stacja w promieniu wielu ełoneków. Przecina się tam aż dwanaście szlaków drugiej i trzeciej kategorii i ruch jest o wiele większy niż na stacjach leżących na skrzyżowaniu nawet trzech gwiazdostrad. W dodatku ilość produktów spalania, które tubylcy odprowadzają do swojej atmosfery, jest większa niż na planetach-wulkanach. Starcza dla całego ruchu a nawet odciągamy część i przewozimy na mniej wydajne stacje. Zyski są ogromne. Ale miejscowi zorientowali się w charakterze swojej… przydatności.

– I co zrobili? – Głowotwór zwierzchnika zadrżał w napięciu.

– Ograniczają emisje produktów spalania do atmosfery.

– Dlaczego?! – wyemitował Dritlakh z taką mocą, że przyblokował receptory podwładnych.

– Odkryli nas, nie wiemy jak, emhem. – Amwotruhkal skulił się w uwięźbie. – Oni już od kilkunastu okresów marudzili o potrzebie ograniczenia zanieczyszczeń i ochronie… środowiska naturalnego planety. Ale większość to miała w odwłoku. Wzmacnialiśmy te naturalne tendencje, nowe sposoby na bardziej wydajne tworzenie produktów spalania, nowe technologie, takie, na których mogliby się też wzbogacić. I nagle… ktoś nas odkrył, zaczęli ograniczać przemysł. Przestawiają się na inne źródła energii, zrezygnowali z brudnych technologii. Tempo rozwoju planety spadło, ale im to nie przeszkadza! Ilość paliwa w atmosferze spada o dwadzieścia ergh na okres. Gdy opuszczałem stację, podzorca już kierował niektóre towarowce na inne punkty paliwowe…

– Co wyście zrobili?!

Riedxhalme oklapł w uwięźbie i zwiesił głowotwór na kwintę. O przednim glizdniaku nie było już co marzyć. Bo przecież premia za okres właśnie poszła w…

– Nie wiemy, emhem. Kluczowe zdaje się, mam tu w raporcie tłumaczenia… Jeden miejscowy powiedział coś takiego, zaraz… Że nie będzie żaden kosmita pluł im w twarz. Strasznie to wszyscy podchwycili…

Ponadczelniak milczał wzburzony a jego czułkotwarz plusowała kolorami na znak gwałtownych emocji.

– Sprawdziliśmy to „plucie” to jakby… opryskanie czułkotwarzy wydzieliną z gębotworu. – Amwotruhkal spojrzał nerwowo na pryncypała i zgiął mackami rurkę z raportem. – Ale przecież nikt… żaden z nas nie składał im propozycji seksualnych!