Zabobon

Ocena: 
6
Average: 6 (2 votes)

Słyszę odgłos rozwiercanych zamków w drzwiach na tyłach budynku i wiem już, że po mnie idą. Wiem też, że popełniłem dziś błąd.
I nie dlatego, że schowałem się w opuszczonym magazynie rzeźni. Bo przecież gdzieś musiałem się ukryć.
I nie dlatego, że uprowadziłem zakładnika. Bo i tak nie miałem innego wyjścia.
I nie dlatego, że na robotę wziąłem żółtodzioba, który leży teraz na ulicy z przestrzeloną głową. Bo mylić się jest rzeczą ludzką.
I nawet nie dlatego, że w ogóle zrobiłem to, co zrobiłem. Bo to mój chleb powszedni.
Tylko dlatego, że napadu na bank dokonałem akurat w piątek trzynastego.