Naprzód

Ocena: 
0
Brak głosów

Susa, Memfis i Ateny mogą runąć, lecz coraz bardziej zorganizowana świadomość wszechświata przekazywana jest z rąk do rąk i wzrasta wraz z każdym kolejnym etapem pod względem przejrzystości i blasku.
Pierce Teilhard de Chardin


1.
Z nieba lał się skwar i codziennie padało. Odkrył, że twardy kamień lepiej nadawał się do rozrywania skóry szarego skoczka. Jak przez mgłę pamiętał chwile, gdy skoczek był mu bratem, gdy kończyny poruszały się zgodnie z jego myślami i gdy nie był tak samotny. Uniósł twardy kamień i zaczął uderzać w mięso.

2.
Rzymski wojak zbliżał się do swojego stanowiska za drzewem. Uniósł czubek włóczni. Gdy znalazł się o stopę lub dwie od celu, wyskoczył przed zdumionego mężczyznę, topiąc ostrze w jego brzuchu. Zacisnął dłonie mocniej na drzewcu i pchnął. Był zafascynowany spojrzeniem drugiego legionisty, zastygłym na twarzy zaskoczeniem, a potem uczuciem straty dzielonym tylko pomiędzy nimi dwoma. Gdy ciało upadło, trącił je sandałem, uklęknął i drżącymi dłońmi przetrząsnął ubrania trupa.

3.
Wyskoczył z okopu, nagle zdając sobie sprawę ze swej lekkomyślności i chcąc wrócić. Ale niemiecki żołnierz już wziął go na cel. Cudem udało mu się go zdjąć, z odrętwiałym z zimna palcu na spuście. Trup wepchnął go z powrotem do dziury, przygniatając mu głowę i wciskając dłonie w błoto.

4.
Wróg przedarł się przez sektor siódmy. Nacisnął Y-7, R-9, Q-5-20. Czerwony przełącznik. Zielony przełącznik. Żółty. Pikselowa mgiełka starła punkty na ekranie. Gdy zgasła, większości punktów już nie było. Zacisnął i rozluźnił mokre ręce.

5.
Rozcapierzył dłonie tak szeroko, jak to tylko możliwe, boleśnie rozciągając kciuk i pozostałe palce. Tańczył nimi po lśniącej powierzchni żaru, wykonując zakazane ruchy. Spoglądał na środkowe palce, ostrożnie zanurzając je we właściwej, niewidzialnej pozycji. Kompleks wznosił się na plastikowo-stalowych płytach, opalizujących rampach, skrzących się linach. Pod koniec dnia padł z wycieńczenia, ale miasto zostało załatwione.

6.
Mężczyzna w wielowarstwowej szacie zaklaskał raz, drugi, po czym wzniósł się dwie stopy nad podłogę. Pomachał dłonią do swych uczniów i jeden, a potem trzech, a potem tuzin ruszyło za nim przez otwór w suficie. Słońce przygrzewało tamtego dnia, więc kilkoro wciągnęło na głowy kaptury.

7.
Kompleks obwodów po wewnętrznej stronie dłoni był lekki. Przyjrzał mu się ostrożnie. Pod skanerem znajdował się niesprzężony element, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Dla niewprawionego wyglądało to jak zwykły kamień.

8.
Delikatnie pogładził jej policzki koniuszkami palców, szepcząc sylaby nisko i bez pośpiechu. Zaczęła warczeć, potem kwilić, po czym wydała ostry, zachrypły dźwięk. Jej powieki dygotały. Teraz była ptakiem i zastanawiała się, co ją powstrzymuje.

9.
Dziś jest gorąco, od miesięcy padało codziennie. Zsuwa się z twardej krawędzi skały, ląduje na dwóch nogach, potem na czterech kończynach. Spoglądając na równinę, dostrzega więcej swoich ruchów. Trawa jest niska. Równina jest prawie pusta, z wyjątkiem kamiennych grzbietów w oddali. Ziewa i rozciąga się w pył, który również wydaje się nim. Jest zadowolony z bycia kotem, bydłem, trawą i słońcem. Jego dłonie śpią, kiedy śpi i on. W jego snach rosną, stają się równinami, strumieniami i górą, gdzie kryją się zwierzęta, głęboko wewnątrz swego jestestwa.


„Naprzód” po raz pierwszy w języku angielskim ukazało się na łamach „Destinies” pod redakcją Jamesa Baena.
Tytuł oryginalny: Forward
Przełożyła: Małgorzata Gwara