Sierpniowe sklepienie

Ocena: 
0
Brak głosów

Sierpniowe niebo zasnuło się mgłą. Czy to tylko mgła? A może wątpliwość? Co dalej? Ktoś krzyknął i upadł. Sanitariuszka nie odróżnia w tym chaosie języków. Zakłada opatrunek na ramię żołnierza, nie patrząc na opaskę na ramieniu. Otwórz oczy. Popełniasz błąd. Opatrzona ręka może za chwilę wymierzyć cios. Baczność. Czuwaj. Słuchaj. Walcz.  Zniknął. Kilka sekund…
– Hände hoch!
Ten sam głos, który przed chwilą jej dziękował. Co dziewczynie zostało? Dreszcz o temperaturze minus czterdziestu czterech stopni. Ściemniało się, gdy opatrzyła ranę, tym razem warszawiakowi. Niebo chciało złapać oddech. Szkoda, że płytki. Podziękował serdecznie i zniknął. Jeszcze przed zmierzchem pojawiła się tęcza. Nadzieja.