Utarte schematy

Ocena: 
7
Average: 7 (1 vote)

– Łap go!
– Sama go łap! To ty chciałaś, żebyśmy go adoptowali. Teraz sobie z nim z radź.
– Ale nie protestowałeś.
– Teraz protestuję! O, sama zobacz, co robi. Zaraz zeżre nam całą tapicerkę z kanapy. Zadowolona?
– Przestań. Niby nagle zaczęło cię obchodzić, co robi? A wczoraj? Jak poroznosił moje pantofle po całym domu i obślinił torebkę, to byłeś oazą spokoju. Co, jednak kanapa zaczęła ci robić różnicę?
– Wiesz co, teraz już przesadziłaś. Zawsze wygrzebujesz jakąś pierdołę z przeszłości, a potem krążysz wokół niej, jakby to był główny temat naszej rozmowy. Liczą się tylko te twoje ciuszki i duperelki. Nigdy tak naprawdę nie dbałaś o nasz dom.
– Nigdy? Nigdy?! Lepiej uważaj, co mówisz. To ja i moi rodzice inwestowaliśmy grubą kasę w to mieszkanie, podczas gdy ty, wielki uczony, siedziałeś po godzinach za darmo, przynosząc w portfelu tyle, co kot napłakał.
– Ooo, świetnie! Więc teraz będziesz mi wypominała pieniądze, tak? To może policz sobie, moja mała pijawko, ile wydałem na ciebie przed ślubem! Myślisz, że potem wszystko się wyzerowało? Kto płacił za obiadki na mieście, wypady do kina, szmineczki, perfumki, buciki… No kto? Rodzice w życiu by ci nie pomagali, gdyby wiedzieli, ile ode mnie ciągniesz. A teraz nagle wielka bizneswoman się znalazła! Hm, chcesz coś powiedzieć, tak? No, słucham, pluj tym jadem, już widzę, że cię tam rozpuszcza od środka… Hej, zostaw tego pilota!… Aua!
Tymczasem mały, dziki gnom, którego schwytali w ogrodzie przedwczoraj, na czas kłótni przysiadł na komodzie i majtał tłustymi nóżkami. W różowe włosy powplątywał sobie srebrne i złote bransoletki, które znalazł w szkatułce, a na dodatek przepasał się błyszczącym roleksem. Widząc, że nikt nie zwraca na niego uwagi, skrzyżował ręce na piersi i westchnął smętnie. Postanowił, że jutro poszuka sobie domu, gdzie nie będzie tak grubiańsko ignorowany.