Demon

Ocena: 
10
Average: 10 (1 vote)

Po śmierci matki Christy odwiedziła ojca tylko raz.

Otworzył skrzypiące drzwi. Skinął głową na powitanie i zaprosił do środka. Przełknęła ślinę i przestąpiła przez próg. Rozejrzała się dookoła. Czy każdy dom z dzieciństwa jest tak odpychający, czy tylko ten? Rozumiała, że z czasem rzeczy duże maleją, a małe znikają. Jednak to miejsce, wraz z odejściem matki, straciło swoje ciepło.

Usiedli w salonie. Christy przyniosła szklankę wody z kuchni.

– Dobrze cię widzieć, córciu – przerwał ciszę ojciec. Cały czas przenosił wzrok z córki na swoje kapcie. – Dawno nie przyjeżdżałaś, coś się stało?

W odpowiedzi wyjęła z torebki lekarstwa. Łyknęła dwie tabletki antydepresyjne i popiła wodą. Staruszek skrzywił się na ten widok. Poczuła, jak jej rozedrgane wnętrze odzyskuje spokój.

– Przyszedł czas powspominać, ojcze – powiedziała Christy, sięgając po album rodzinny. Usiadła obok i otworzyła na pierwszej stronie.

 

***

 

Zaczęli od ósmych urodzin brata Christy, Adriana. McDonald’s w tle mienił się w słońcu, roztaczając poświatę, która prawie wychodziła ze zdjęcia. Matka ściskała synka przed wejściem. Goście obładowani prezentami czekali na swoją kolej, aby złożyć życzenia solenizantowi. Siedmioletnia Christy z tatą stała na uboczu. Mała rozbiła kolano, a ojciec klęczał w garniturze, podciągał ręką sukienkę i dmuchał na ranę. Jedno z ulubionych zdjęć jej świętej pamięci matki. Wyraz troski i opieki.

– Pamiętasz to? – spytała ojca. Staruszkowi zadrgała warga, ale nic nie odpowiedział. – Pamiętasz?!

Odwrócił wzrok, ale pokiwał sztywno głową.

– Dlaczego do tego wracasz? – wychrypiał. – To nie najlepsza pora...

– Całe życie milczałam. Czas na wyjaśnienia.

Sięgnęła do torebki i wyjęła z niej cztery zdjęcia. Ojciec wzdrygnął się na widok jej przedramion. Setki równych blizn, jakby od linijki, ozdabiało ręce Christy.

– Czemu sobie to robisz?

– Ty mi to zrobiłeś.

Położyła na albumie kolejne zdjęcie. Koncert heavy-metalowy. Nastoletnia Christy z mocnym makijażem i irokezem. Cienie z oczu sięgały połowy policzków. Miała na szyi choker z ćwiekami i całowała się z inną metalówą, mocno ściskając pierś dziewczyny. Ludzie w tle złapani zostali w połowie podskoków. Ze zdjęcia bił szał i furia podkreślana grą świateł scenicznych. Wyglądały jak żywe.

– O co ci chodzi?! – wybuchł ojciec.

– Zamknij się i oglądaj! Zanim porozmawiamy, musisz zrozumieć.

Następne zdjęcie zrobiono w klubie nocnym. Trzy dziewczyny obsługiwały trzy rury na środku. Dwie akurat wypinały tyłki, a zza gumek ich majtek wystawały banknoty. Christy oparta o rurę plecami, wygięta w łuk, eksponowała dorodne piersi przed śliniącymi się facetami. Przebite kolczykami sutki pasowały do piercingu na policzkach, nosie i skroni. Aparat uchwycił ją w momencie, gdy oblizywała namiętnie wargę. Wyglądała, jakby ta noc nie miała skończyć się jedynie na tańcu.

– Mam już dość! Wyjdź z tego domu! Co chcesz mi udowodnić? Że zrobiłaś z siebie dziwkę? – Ojciec zerwał się z fotela, aby po chwili paść na siedzenie i zacząć płakać. – Nie tak cię wychowywaliśmy. Co by powiedziała matka...

Christy uderzyła go w twarz. Trzy razy. Cała się trzęsła. Policzki dygotały, a furia w oczach znalazła ujście w ciosach. Mężczyzna prawie nie mógł się bronić. Organizm po siedemdziesiątce nie funkcjonował tak jak kiedyś. Przyjął kolejne trzy uderzenia.

– Mam jeszcze dwa zdjęcia. Potem pójdę. – Nawet nie wiedziała, kiedy wstała. Rzuciła w niego następnym. Najgorszym.

Christy w zbiorowej orgii. Robiła takie rzeczy, o których ojciec nigdy by nie pomyślał, nawet w najbardziej perwersyjnych fantazjach. Z trzema mężczyznami naraz... i każdy miał zajęcie...

Odwrócił wzrok.

– Co? No patrz! Patrz, co ze mnie zrobiłeś! – krzyknęła na niego, ale on nie potrafił spojrzeć ponownie na to zdjęcie. Wiedział, że scena, którą zobaczył, stanie się jego najgorszym koszmarem.

– Dla… dla… dlaczego? – wyszlochał, pociągając nosem. – Córciu!

Przeszyła ojca wzrokiem.

– Ponieważ psycholog powiedział mi jasno: żeby pójść dalej, muszę pozbyć się demonów przeszłości.

Rzuciła mu piąte zdjęcie. Bał się na nie spojrzeć po tym, co zobaczył na poprzednich. Co teraz? Nawet ćpanie wydawało się mniej upadlające niż ta orgia. W końcu przemógł strach i zobaczył coś, czego się zupełnie nie spodziewał. Coś, co w innych rodzinach napawałoby dumą każdego ojca. Spojrzał na córkę, zaskoczony.

Ostatnim, co zobaczył, był wylot lufy pistoletu.

Pierwszy strzał. Prosto między oczy.

Drugi, serce.

Reszta magazynku poszła w krocze.

Christy stała jak posąg przez kolejne trzy minuty. Z początku dyszała, jakby skończyła maraton w dziesięć minut, aż w końcu wyrównała oddech. Sięgnęła po pomarańczowe, cylindryczne pudełeczko z antydepresantami. Otworzyła je i rozsypała wszystkie tabletki na trupa.

Zostawiła go tak jak leżał. Podziurawionego nabojami, w zakrwawionych ubraniach. Na jego kolanach leżało ostatnie zdjęcie. Zdjęcie Christy przecinającej wstęgę wielkimi nożycami. Wokół zgromadziło się około dwudziestu ludzi w garniturach. Za plecami słońce oświetlało budynek, na którym widniał napis: „Centrum pomocy dla molestowanych dzieci”.

 

Po śmierci matki Christy odwiedziła ojca tylko raz.