Głębia. Tom 3: Wybrzeże Gasnącego Światła – Rick Remender, Greg Tocchini, Dave McCaig

Królowe dramy

Maciej Rybicki

Ciężkie czasy nastały. Bardzo ciężkie. „Komiksów jak mrówków”, można by rzec. I to nie tylko jakieś tam Marvele, DC czy frankofony, ale także solidne produkcje mniejszych graczy zza Oceanu. W tym bogactwie każdy znajdzie coś dla siebie. Wiadomo, fani trykotów mają najlepiej (czytaj: najgorzej, nie da się bowiem ogarnąć tego bogactwa, trzeba więc wybierać), ale nie brakuje też tytułów science-fiction czy postapokaliptycznych. Jednym z ciekawszych jest właśnie „Głębia” – seria Ricka Remendera i Grega Tocchiniego przybliżająca nam rodzinne perypetie w chylącym się ku upadkowi świecie, w którym ludzkość musiała skryć się pod powierzchniami oceanów. „Wybrzeże Gasnącego Światła” to już trzeci tom tego komiksu, po raz kolejny przynoszący dość istotne urozmaicenie świata przedstawionego.

Omawiając dwie wcześniejsze odsłony „Głębi”, zwracałem uwagę, że Remender stworzył niezwykle intrygujący świat przedstawiony. Klasycznie postapokaliptyczny setting z rozproszonymi społecznościami przetrwańców walczącymi o zasoby i możliwość kontynuowania swojej egzystencji został w tym przypadku przeniesiony w podmorskie otchłanie. Amerykański scenarzysta przywołał tu znane i lubiane motywy – kulturowe podziały, kluczową rolę dostępu do technologii, piratów czy postępującą dekadencję zamkniętych grup. Dzięki temu świat przedstawiony jawił się jako niezwykle kolorowy i urozmaicony. Trzeci tom serii kontynuuje ten trend – tym razem zabierając czytelników na powierzchnię i pokazując, czy możliwe było życie na niej. Jak nietrudno się domyślić, jest barwnie, a czasem także i zaskakująco.

To zresztą drugi, istotny element tego komiksu – fabuła nabiera tu nieco rumieńców. Składa się na to kilka elementów. Po pierwsze rozszerzenie settingu otwiera nowe możliwości dla samych postaci. Włączony więc zostaje wątek eksploracji. Po drugie zaś fabuła przynosi nam kilka zaskakujących zwrotów akcji. Remender dobrze buduje napięcie i prowadzi z czytelnikiem grę, w której nie raz i nie dwa udaje się mu wywołać na twarzy odbiorcy wyraz zdziwienia. Niebagatelne znaczenie mają tu postacie. Fabuła nadal toczy się dwutorowo – pierwszy wątek skupiony jest na docierającej do powierzchni Stel Caine, drugi zaś na jej córkach, którym udało się wreszcie spotkać i ruszyć we własną podróż. Daje on Remenderowi okazję dopieszczenia swoich bohaterek, uczynienia z nich kreacji znacznie bogatszych, bardziej wiarygodnych. Bliższe spojrzenie na wątek sióstr pozwala nam dostrzec znakomicie poprowadzoną parę postaci – ich relacja jest niejasna, podszyta wieloma uprzedzeniami, wątpliwościami, różnicami charakteru, a jednocześnie miłością i przywiązaniem. Nadaje to tej relacji – i całemu komiksowi – dynamiki i ładunku emocjonalnego (tak istotnego dla przywiązania czytelnika do lektury).

W przypadku „Wybrzeża Gasnącego Światła” nieodmiennie wysoka pozostaje także ocena warstwy graficznej komiksu. Czymże byłby bowiem nawet najlepiej pomyślany świat przedstawiony, gdyby artysta odpowiedzialny za rysunki nie potrafił iść ręka w rękę z twórcą scenariusza? W przypadku „Głębi” rysownik Greg Tocchini i kolorysta Dave McCaig bez wątpienia stanęli na wysokości zadania. Rysunki przykuwają wzrok już od samego początku. Na wizualną atrakcyjność serii składa się tu kilka czynników: Fantastycznie przemyślane i naszkicowane splash page lub rysunki całostronicowe (nieprzypadkowo przywołuję je na pierwszym miejscu – w znacznym stopniu tworzą one bowiem klimat poszczególnych epizodów); charakterystyczna, łatwo rozpoznawalna kreska; intensywna, ale przemyślana kolorystyka; wreszcie, dobra ręka Tocchiniego do projektów postaci. Dzięki temu komiks okazuje się być równie atrakcyjny w warstwie wizualnej, co w fabularnej.

„Głębia” to dobry przykład przemyślanego i sprawnie napisanego komiksu osadzonego w bardzo konkretnej konwencji. Z jednej strony autorzy wzięli na warsztat popularną, ale nieco już oklepaną postapokalipsę i dodali do niej od siebie „coś ekstra”. Z drugiej zaś w malowniczym świecie osadzili pełnokrwistych bohaterów i zabrali ich w ostrą jazdę bez trzymanki. Warto bowiem pamiętać, że komiks Remendera i Tocchiniego przywołuje typowo przygodowe (a nie naukowe) oblicze science-fiction. Gdy dodamy do tego nieco filozoficznego zacięcia i silne, budujące przesłanie, otrzymujemy pozycję, która fantastycznie sprawdza się w roli lektury rozrywkowej. A że w dodatku wygląda ponadprzeciętnie dobrze, to jeden z tych tytułów, które czytam z przyjemnością. Nawet jeśli „Głębia” nie jest jakimś arcydziełem komiksowej sztuki, to na pewno stanowi ciekawą alternatywę dla powodzi trykotów, jaką ostatnimi czasy obserwujemy. Nie mam więc wątpliwości, że przy okazji ukazania się kolejnego tomu chętnie do niej wrócę.


Tytuł: Wybrzeże Gasnącego Światła
Seria: Głębia
Tom: 3
Scenariusz: Rick Remender
Rysunki: Greg Tocchini
Kolory: Dave McCaig
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Tytuł oryginału: Low, vol.3 Shore Of The Dying Light (Low #11-15)
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: maj 2018
Liczba stron: 136
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170x260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-8110-347-3