Ja, negocjator

Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

– Spokojnie, oddychaj… Nikt nie musi umierać. – Ręka zadrżała mu nad przyciskiem, a na skroni zaszkliły się krople potu. Czyżby się wahał? – Papierosa?

Zamachałem mu paczką przed oczami. Wodził za nią wzrokiem, w końcu kiwnął głową, więc podałem mu jednego. Niestety, wyciągnął nie tę rękę. Druga ciągle groziła masową zagładą.

– Nie jest za późno. Możesz wszystko zmienić.

– Nic nie rozumiesz. NIKT Z WAS NIC NIE ROZUMIE! Oni muszą umrzeć! – Krzyk rozszedł się po zgromadzonych, a mi włosy stanęły dęba. Nie uchronię nikogo.

– Ale…

KLIK.

Drukarka rozpoczęła pracę.

Tak właśnie toczy się odwieczny spór między redaktorem a pisarzem oraz pisarzem a fanami.