Morze Irlandzkie

Ocena: 
10
Average: 10 (1 vote)

Najdroższa Mamo!

 

Ponownie przykładam długopis do kartki i piszę list, który, jak mniemam, przekażę Ci do rąk własnych, gdy wrócę do domu, a Ty – pomiędzy łzami radości oraz mocnymi uściskami matczynej miłości – przeczytasz te słowa i wykrzyczysz swą udrękę z powodu mego cierpienia. Powiesz: „mój syn, och, mój biedny syn”, po czym jak zawsze odpowiem: „wszystko ze mną w porządku, widzisz? Dotarłem do domu cały i zdrów”.

Mamo, powiedziałaś mi kiedyś, że bycie mężczyzną oznacza wzięcie na swe barki ciężaru życia, cokolwiek on oznacza, nieważne, czy o to brzemię się prosiło, czy też nie, mężczyzna dołoży starań, by te trudności przezwyciężyć. Powiedziałaś mi, że mężczyzna bezwarunkowo akceptuje wybory, które podejmie lub które zostaną podjęte za niego, dobre lub złe, i bez względu na to, czy postanowienia dotyczą spraw błahych czy wysokiej wagi, prawdziwie wartościowy mężczyzna bierze na swe barki odpowiedzialność bez narzekań i inspiruje innych, by czynili tak samo. Gdybym wówczas potrafił dobrać słowa, powiedziałbym, że obowiązkiem mężczyzny jest także świecić przykładem i robić, co tylko w jego mocy dla braci i swego rodu, by podążać ku lepszej przyszłości. Mężczyzna musi być postrzegany jak mężczyzna, jeśli chce podołać wszystkim tym wyzwaniom i trzymać głowę wysoko, gdy zapytany: „co zrobiłeś? Jaka jest twoja wartość?”, zgodnie z prawdą odpowie: „zmagałem się, zwyciężyłem i inspirowałem”.

Dopiero co skończyłem siedemnaście lat, gdy powiedziałaś mi te słowa; byłem wciąż na tyle młody i niewinny, by przy ludziach trzymać twą dłoń i nie czuć się zażenowanym. Nie byłem jeszcze mężczyzną i muszę wyznać, że nie zwracałem na Ciebie zbytniej uwagi. Zamiast tego z radością kopałem liście, które leżały w stosach przy ścieżkach w parku i pokazywałem palcem wiewiórki szykujące się na zimę, a ty z radością dołączyłaś do mojej bezsensownej i trywialnej paplaniny. Wiem, że próbowałaś pomóc mi zrozumieć, dlaczego ojciec odszedł, że nie miał wyboru, że musiał zaakceptować swe brzemię i walczyć gdzieś w odległym miejscu dla nas ‒ dla naszego kraju. Nie słuchałem tego z powagą i skupieniem, ani nie odpowiadałem z pełną odwagi akceptacją, jak mężczyzna powinien, ale zapamiętałem Twe słowa, mamo, i zawsze postępowałem zgodnie z nimi.

Poszczęściło mi się (tak, wiem, że teraz śmiejesz się gorzko), miałem szczęście, że trafiła mi się ta okazja. Sprawiła, że stałem się mężczyzną, jakim ‒ jak wierzę ‒ chciałaś, bym się stał: mężczyzną, którego mój ojciec z dumą mógłby nazwać swoim synem! Nauczyłem się znacznie więcej, niż mógłbym wiodąc zwykłe, prozaiczne życie, a wszystko w tak niewiele lat. Stałem się przywódcą mężczyzn i tych ludzi z dumą nazywam swoimi braćmi. Pamiętasz często wtłaczane mi w latach dziecinnych do głowy słowa? Powtarzałem je jak mantrę, nie rozumiejąc ich znaczenia aż do teraz: „młodość musi poprowadzić młodość!”. Mam już dwadzieścia trzy lata, mamo, wciąż pełen młodzieńczego wigoru dowodzę pięćdziesięcioma ludźmi i trzymam w rękach moc wpływania na losy narodów! Pomyśl, jakie znaczenie ma to doświadczenie dla mojej przyszłości i przyszłości naszej rodziny, naszego państwa! Teraz rozumiem. Znam już znaczenie tych słów.

Mamo, wracam z morza do domu po raz ostatni. Już tam nie powrócę. Oczywiście będziesz już o tym wiedziała w chwili, gdy włożę ten list w Twe dłonie, lecz wciąż będziesz się radować, czytając te słowa! Nie mam wątpliwości, że dla moich braci i dla mnie wojna już się prawie skończyła. Rok temu ryczałbym i protestował przeciwko takiemu rozwiązaniu, przeciwstawiałbym się mu całym sercem i zrobiłbym wszystko, by stało się inaczej. Jednak już się z tym pogodziłem i nawet się z tego cieszę. Moje myśli kierują się teraz wyłącznie ku temu, by zapewnić bezpieczeństwo całej łodzi i utrzymać załogę przy życiu, by dotrwać do końca. Robienie czegokolwiek więcej byłoby bez sensu. Nie czuję się pobity. Nie czuję goryczy. Za kilka dni, tydzień lub może dwa, z pewnością usłyszę rozkaz wynurzenia i wrócę do domu. W rzeczy samej, jestem zadowolony i moja załoga również się cieszy. Słyszę, że właśnie śpiewają pieśń o domu i realizacji marz...

 

Obiekt #128-060945/0935Z

Zlokalizowany na wysokości 52˚ 03' 50'' N, 5˚ 44' 10'' W przez trałowiec floty królewskiej HMS Talbert 6 września 1945 r.

Tłumaczenie niedokończonego listu (w języku niemieckim), odnalezionego w przedniej części wraku nieznanego Kriegsmarine U-boat, prawdopodobnie zatopionego przez minową linię obrony S23, południowe Morze Irlandzkie.

Autor listu nieznany.

Archiwum admiralskie nr D/U897/S-Kg

 

Przełożyła Małgorzata Gwara