Książę Nocy. Pełnia. Dziennik Maksymiliana – Yves Swolfs

Książę Nocy. Pełnia. Dziennik Maksymiliana

Jagoda Wochlik

Na początku XXI wieku można odnieść wrażenie, że na temat wampirów powiedziano już wszystko. Przedstawiano je jako mroczne istoty o jeszcze mroczniejszych pragnieniach i żądzach albo jako świecących, niemal niegroźnych nastolatków. Pisano na ich temat rozprawy naukowe, poczytne powieści, kręcono seriale i filmy, a także rysowano komiksy. Ten ostatni przypadek dotyczy właśnie „Księcia Nocy” Yves’a Swolfsa.

Najnowsza odsłona „Księcia Nocy” zawiera tomy „Pełnia” oraz „Dziennik Maksymiliana”. Jednakże publikowany przez Egmont „Książę” to nie jedyny słynny cykl autora. Mamy jeszcze zakończonego w roku 2016 „Durango”, który był opowieścią rodem ze spaghetti westernów, „Dampierre” z kolei dział się w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a „James Healer” był historią medium pracującego dla FBI.

„Książę Nocy” to historia konfliktu między wampirem Kerganem a Maksymilianem, dziennikarzem pochodzącym z rodu łowców. W „Pełni” dochodzi do ich  konfrontacji, wskutek której Maksymilian zostaje uznany za seryjnego mordercę. „Dziennik” natomiast dotyczy historii jednego z przodków Maksymiliana i zaproszenia, jakie ten otrzymał do zamku w Karpatach.

Komiks Swolfsa zachwycił mnie bez reszty. Tak treścią, jak i formą. Ale może najpierw kilka słów o tej pierwszej. Mamy tu połączenie sagi rodzinnej z kryminałem, romansem i horrorem. Historia głównego bohatera przeplata się z retrospekcjami dotyczącymi jego przodków, ich spotkań z Kerganem lub też momentu, w którym dowiadywali się o jego istnieniu i otrzymywali misję zabicia go, a w razie niepowodzenia dopilnowania, by zadanie to (wraz z tajemniczą szkatułką) trafiło w ręce ich syna lub bratanka w dniu dwudziestych urodzin. Ot, niezbyt może skomplikowana fabułka. Ale z drugiej strony mamy tu podróże w czasie za sprawą retrospekcji, bardzo wyraźne odwołania do „Draculi” Brama Stokera i filozoficzne rozważania na temat wampiryzmu. Czym jest tak naprawdę? Pożądaniem nieśmiertelności, możliwością obserwowania, jak zmienia się świat czy też wyrazem najgorszych człowieczych lęków i namiętności?

Przyjemność lektury wzmacnia warstwa wizualna. Wszystkie kadry utrzymane są w ciemnych kolorach lub w sepii, niczym stare widokówki. Doskonale odwzorowane przedmioty, pomieszczenia i dopracowane tła sprawiają, iż czytelnik ma wrażenie, że znalazł się w Paryżu lat trzydziestych. Zamglone lasy i ruiny starych zamczysk przenoszą go w świat ludowych opowieści i prozy gotyckiej, a fragmenty, w których pojawia się komisarz policji, rysowane są tak, iż nie można pozbyć się skojarzeń z filmami noir.

„Książę Nocy” jest moim pierwszym spotkaniem z twórczości Swolfsa, ale zdecydowanie nie ostatnim. Oto chyba odkryłam jednego ze swoich ulubionych twórców. Wam również polecam zapoznanie się z albumami o wampirze i jego tropicielu. Nie pożałujecie!

Tytuł: Książę Nocy. Pełnia. Dziennik Maksymiliana
Tytuł oryginalny: Prince de la nuit: Pleine lune
Autor: Swolfs
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawca: Egmont
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 96
ISBN 9788328119802