Fałszerka wspomnień

Ocena: 
0
Brak głosów

Ludzka pamięć jest zawodna, a wyobraźnia czasem bez granic
Christopher Humphreys, Wład Palownik

Ana uchodziła za najlepszą w swoim fachu.
Gdy inni zadowalali się prostą imitacją, pozbawioną szczerych uczuć i emocji, reakcji, jakie zachodzą w ciele, umyśle i duszy człowieka, ona wkładała w pracę serce i udoskonalała projekty aż osiągały poziom perfekcji. Jednak nie szła w stronę hiperrealizmu, nie lubiła przesady. Chciała jak najbardziej zbliżyć się prawdy i naturalności. Gdyby ktoś wytknął Anie pretensjonalność, efekciarstwo czy brak głębi… Skończyłaby z tym, ale póki co nikt nie zgłaszał żadnych zastrzeń i miała pewność, że nigdy się to nie stanie. Miała na to jeden sposób.
W roku 2938 ludzkość dbała o bezpieczeństwo samych siebie i dystansowała się od jakichkolwiek zagrożeń interpersonalnych, unikała wszelakich sytuacji stresogennych, napięć bądź nieporozumień, z których mógłby wyniknąć konflikt i zagrożenie. Sprawami koniecznymi do przeżycia cywilizacji, mogącymi wywołać tarcia, zajmowały się roboty. Ludzie właściwie nie widywali się bez wyraźnej chęci. Dlatego, gdy ktoś miewał kaprys, zgłaszał się do fałszerzy wspomnień, a ci, za sprawą modyfikatorów pamięci i autorskich e-symulacji, zaszczepiali w kliencie zamówione wspomnienia. Przeżycia erotyczne, gwałt, upojenie alkoholowe, ból złamania kości, zmęczenie po maratonie, bezsenność, nielegalny wyścig aeromobilem, skok ze spadochronem czy na bungee, ucieczka przed bykiem czy krokodylem, wesele… Skoro nikomu nie działa się krzywda, można było zamówić dowolne wspomnienia, a jakość wykonania zależała już wyłącznie od wykonawców.
Ana nie bawiła się wyłącznie w gabinetową pracę. Tym zajmowali się pozostali fałszerze. Ona każde wspomnienie – podrasowywane i uzupełniane w postprodukcji, potem zaś przekazywane zamawiającemu – przeżywała na własnej skórze. Stąd tyle blizn i kontuzji, wizyt w szpitalu i operacji, o których wiedziała tylko ona i prywatne lecznice. Na szczęście, w trakcie kariery tylko raz zgłosił się do niej zwyrodnialec chcący poczuć gwałt. Jedno z trudniejszych wyzwań, ale praca była dla niej całym życiem i uważała siebie za prawdziwą artystkę. Cierpienie stawało się przecież wspomnieniem. Sądziła, że taka cena warta jest renomy i statusu.
Jednak pewnego dnia zgłosił się ktoś, kto przekroczył wszelkie granice dobrego smaku. Zapragnął czegoś, co w ówczesnym świecie – ze względu na zaawansowaną technologię i neomedycynę – stało się mglistą przeszłością i tabu. Chciał wspomnienia śmierci.
Ana nie odmówiła. Wykorzystała narzędzia preprodukcji i zaprogramowała odpowiednio wszechputer. Niezawodny sposób – nomen omen – zadziałał i tym razem. Klient otrzymał najlepsze wspomnienie w dorobku fałszerki.
Na drzwiach gabinetu jeszcze przez pewien czas wyświetlała się informacja: Dziś nieczynne.