Karton

Ocena: 
7.5
Average: 7.5 (2 votes)

Z niechęcią oglądałem zakurzony karton w piwnicy. Leżał tam od czasu przeprowadzki. Powinienem go wyrzucić, nawet bez zaglądania do środka. Skoro nic stamtąd nie było mi potrzebne do teraz, to nie będzie potrzebne już nigdy.

Ciekawość. Jednak rozerwałem wyschniętą taśmę klejącą i zajrzałem.

W środku siedziałem ja sam. Tylko mniejszy. Musiałem mieć głupią minę, bo tamten patrzył na mnie z mieszaniną strachu i ciekawości.

– Kim jesteś? – zapytałem.

– Tobą oczywiście – odpowiedział. – Tobą… z kiedyś tam.

– Długo tu siedzisz?

– Kilkanaście lat, chyba, nie pamiętam. Ale urosłeś przez ten czas. Jak jesteś taki zdziwiony, to widać ci zmarszczki. Gdybyś kiedyś mnie tu nie zamknął, byłbym teraz taki jak ty, wiedziałbym to wszystko co teraz wiesz, co poznałeś, co przeżyłeś. Wtedy byłbym na pewno dużo mądrzejszy.

– Przepraszam za to, że cię uwięziłem, na pewno chcesz teraz wyjść i żyć?

– No pewnie! Chcę przeżyć to, co ty, a może i więcej. Wiesz, w tym pudełku nie było jednak zbyt dobrze.

– Gdybyś wiedział to, co ja, pewnie byś się nie zdecydował. Prawdę mówiąc ja nie mam już siły.

– To się zamień ze mną, ty sobie odpoczniesz w pudełku, a ja pójdę i będę żyć za ciebie. Tam nie może być tak źle, jakoś dam sobie radę, nie masz się co martwić.

Skinęliśmy głowami.

Jakoś się zmieściłem, nawet nie jest tu wcale tak ciasno, pudełko od środka jest dużo większe, niż wydawało się z zewnątrz. Posiedzę, przeczekam, dojdę do siebie. Po prostu odpocznę od tego wszystkiego, co jest na zewnątrz. A tymczasem niech zmierzy się z tym on, mój backup… z kiedyś tam.