Zima – Michał Ochnik

Świat jest teatrem, aktorami ludzie...

Magdalena Makówka

Wydawnictwo Genius Creations przez ostatnie lata miało szczęście do debiutantów. Dość wymienić powieści Katarzyny Rupiewicz czy Marty Krajewskiej, ciepło przyjęte przez czytelników. Teraz zaś na księgarskie półki trafiła książka rozpoczynającego karierę pisarską Michała Ochnika. Czy i tym razem jest to debiut udany?

Do nieco sennego miasteczka, Vadeline, przybywa ekscentryczny Victor Caillou. Chce wskrzesić teatr, którym wcześniej kierował znany dramaturg Samuel Zimmerman. Poza tym Victor pragnie odnaleźć zaginione sztuki artysty, gdyż sądzi, że może być w nich ukryty klucz do zgładzenia królowej Zimy. Tajemnicza monarchini lata temu niespodziewanie pojawiła się w  świecie, w którym toczy się akcja powieści i teraz sprawuje despotyczne rządy. Najbardziej spektakularnym ze stosowanych przez nią narzędzi represji jest manipulacja pogodą, dzięki której może sprawić, że całe miasteczka znikną pod połaciami śniegu. Nie sposób jej pokonać w konwencjonalny sposób, o czym przekonał się zresztą sam Samuel, który został stracony za próbę zamachu na królową. Teraz Victor chce kontynuować jego dzieło, znaleźć sposób na zabicie monarchini, wyszkolić aktorów, a przy okazji samemu nie stracić głowy za zdradę.

Akcja powieści fantasy rzadko toczy się w małych miasteczkach. Owszem, często tam właśnie się zaczyna, lecz zazwyczaj bohaterowie zdążają do większego ośrodka, gdzie mają miejsce przełomowe wydarzenia. Tymczasem Victor porzuca splendor stolicy i przybywa do miejscowości na prowincji. Dociera do niej w momencie przemian, gdyż w pobliżu odkryto złoża złota, więc wkrótce pojawią się spragnieni bogactw obcy. To właśnie opowieść o mieszkańcach Vadeline początkowo wysuwa się na pierwszy plan. Poznajemy ludzi, którzy starają się żyć jak gdyby nigdy nic, chociaż widać już zmiany, które przyniesie otwarcie kopalni. Są zwykli, lecz na pewno nie nudni. Razem z Victorem przekonujemy się, że nawet mieszkańcy małych miejscowości mają tajemnice i marzenia, które czasem daje się zrealizować, choć z niektórych trzeba także umieć zrezygnować. To właśnie zimowa sceneria Vadeline nadaje powieści Michała Ochnika niezwykły klimat, który zapada w pamięć na dłużej. Jednak wraz z rozwojem fabuły autor niestety coraz mniej uwagi poświęca codzienności miejscowych i skupia się na problemie walki ze złą królową.

Również ten wątek został bardzo dobrze nakreślony. Ochnikowi udało się uniknąć  sztampowych rozwiązań, o które tak łatwo w motywie często pojawiającym się w literaturze. O antagonistce, jaką jest odległa Biała Królowa, nie wiemy wiele. Autor oszczędnie dozuje informacje, które są rozsiane po całej powieści. O okrutnych rządach władczyni wiemy jednak całkiem sporo, niemal każdy spotkany bohater stracił kogoś bliskiego z jej rozkazu. Nie dziwi więc istnienie ruchu oporu przeciwko jej rządom. Nie znamy ich liczebności ani programu politycznego, wiemy jednak, że mają różne motywy. Powieściowi buntownicy nie są  bez skazy, kierują się osobistymi pobudkami, a sama rebelia ma wiele odcieni. Jedni buntownicy nie chcą plamić rąk krwią, dla innych nawet ofiary cywilne nie stanowią problemu. Szczególnie spodobało mi się podkreślenie tego, że samo obalenie złego władcy nie wystarczy i może prowadzić do jeszcze większych problemów.

Omawiając „Zimę”, nie można zapomnieć także o wątku teatralnym. Ochnik szczegółowo opisuje świat prób, przygotowań do premiery, przesądów i obyczajów, jakim hołdują ludzie teatru. Przypomina on zresztą ten, który znamy z naszej rzeczywistości, choć dodane są pewne szczegóły charakterystyczne dla świata wykreowanego przez autora. Czytając powieść, sami dajemy się ponieść magii teatru. Ostatni raz tak dobry wątek związany z ludźmi sztuki dziejący się w wymyślonym świecie spotkałam w „Maskaradzie” Terry’ego Pratchetta.

O świecie „Zimy” nie wiemy zbyt wiele. Ochnik nie zasypuje nas informacjami, lecz oszczędnie je dozuje, dzięki czemu uniwersum jest bardziej tajemnicze. Umiejętnie podsuwa czytelnikowi niezbędne informacje, zatem nie czujemy się zagubieni podczas lektury. Jeżeli chodzi o kreacje bohaterów, to najwięcej można powiedzieć o Victorze. Jest to z całą pewnością postać niejednoznaczna, wielowymiarowa. Pełen optymizmu młodzieniec nie poddaje się mimo kolejnych przeciwności losu. Jednocześnie jego zachowanie oscyluje na granicy między brawurą a głupotą. Niestety inne postaci, chociaż mają często duży potencjał, nie są już tak dobrze nakreślone, po prostu poświęcono im zbyt mało miejsca.

Podczas lektury zgrzytało mi czasem słownictwo używane przez bohaterów, było bowiem zbyt wyszukane jak na prostych ludzi. Słabym fragmentem powieści jest opowieść przyjaciela Victora o protagoniście. Wydaje się, że autor przygotował szczegółową historię jego życia, lecz niestety wprowadzenie jej w formie długiej serii anegdot podkreślających cechy młodego teatrologa nie było najlepszym pomysłem. Z uwag technicznych– trzeba zwrócić uwagę na pojawiające się od czasu do czasu literówki.

Na koniec chciałabym pochwalić bardzo dobre zakończenie. Jest ono niejednoznaczne i  tak różne od tych znanych z wielu powieści fantasy. Sprawia, że „Zima” stanowi zamkniętą całość, pozwalając jednak autorowi na kontynuację.

Odpowiadając na pytanie postawione we wstępie, stwierdzam, że wydawnictwo Genius Creations po raz kolejny zaprezentowało udany debiut. „Zima” to z pozoru typowa powieść fantasy, jednak autor ograne motywy przedstawia w inspirujący sposób. Jak dla mnie to jedna z lepszych premier fantasy 2017 roku.

Autor: Michał Ochnik
Tytuł: Zima
Wydawca: Genius Creations
Data wydania: 2017
Liczba stron: 388
ISBN: 978-83-7995-128-4