Na haju

Ocena: 
0
Brak głosów

Leżałem na haju, tak mi się przynajmniej zdawało, gdy do pokoju weszła moja żona. Patrzyłem w jej niewyraźne już oczy, rozmazujące się raczej z jej przepracowania niż od jakości mojego towaru, i zacząłem się zastanawiać, gdzie podziała się ta jej legendarna uroda.

Wszyscy w kraju podobno tak ją podziwiali, grała w najlepszych filmach, zaliczyła kilka wybiegów, a taka jest dla mnie stara i brzydka. Włos już zmierzwiony, kokardki jakieś takie sprane, pazury krzywo przycięte i do tego ten nieświeży oddech.

– Barch, zostaw już te resztki piwa i wracaj do kojca – wyszczekała moja małżonka i nerwowo zamerdała ogonem.

– Już idę… Lassie…