Bobby idzie do szkoły

Ocena: 
8
Average: 8 (2 votes)

Bobby przebudził się i leniwie przewrócił na drugi bok. Nagle gwałtownie wyskoczył z łóżka. Modlitwa!

– Świętny producencie łóżka, dzięki ci!

– Wytwórcy materaca (z korekcją wad postawy oraz opatentowanym systemem nocnej opieki), obleczonego niegniotącą się tkaniną w niepowtarzalny, starannie zaprojektowany wzór, dzięki wam!

– Wiodący przedstawicielu branży energetycznej, dbający o komfort mego snu, tyś skałą!

Gorliwie odmawiał litanię, na końcu wymieniając producentów wyposażenia pokoju. Dzisiaj wybrał kolejność alfabetyczną. Pod koniec chyba się pomylił, więc raz jeszcze starannie wymówił wszystkie nazwy, starając się nie wyróżniać żadnej z nich. Bogowie są zazdrośni! Ukradkiem rozejrzał się, wypatrując małych owadów, do których mogła być przyczepiona kamera. Miał nadzieję, że modlitwa trafi do któregoś Zgromadzenia Najwyższych Marketingowców wspieranych uświęconymi technologiami Big Data! Mógłby wtedy liczyć na ba-je-czne bonusy w zajmujących cały wolny czas grach!

Przy płatkach śniadaniowych najpierw wyliczył właścicieli praw autorskich do modyfikacji genetycznych zbóż, dzięki którym posiłek zapewniał zbilansowaną dawkę mikroelementów, konieczną do prawidłowego rozwoju młodego organizmu. Potem wyrecytował z pamięci wszystkie fabryki błogosławionych słodzików, stanowiących wagowo ponad osiemdziesiąt procent składu produktu. Był z siebie dumny! Nie każdy to potrafi!

Zamarł. Przegapił małą kartkę papieru. Wiadomość od mamy! „Ogłoszono, że LOX-DIRC uzyskał sądowo prawo do nazwy Bóg Kreator. Pewnie zapędzą zrobią wam w szkole akademię, ubierz się odpowiednio. Buziaczki”. Starał się sobie przypomnieć jak często wymówił dzisiaj nazwy „LOX-DIRC” oraz wszystkich należących do niego marek. Otworzył okno, mając nadzieję, że podmuch wiatru zaniesie jego mantrę do megafirmy, świętującej wygraną w wieloletnim sporze. Czy to wyrok prawomocny? I czy któraś ze zdradzieckich wrogich korporacji sprytnymi zabiegami prawniczymi nie doprowadzi do wznowienia procesu?

Wiążąc sznurowadła trzykrotnie wymienił producenta obuwia. Miał zamiar przed wyjściem przytulić się do śpiącej po nocnej zmianie mamy, ale ze ściągniętą twarzą zamknął za sobą drzwi domu. Przecież za to są punkty karne w każdej znanej mu grze! Jest słaby, bo najdłużej wytrzymał tydzień. , Pobije swój rekord! Przytulanie jest dla słabeuszy, którzy całe życie będą wieść pośród podróbek!

W chmurach dostrzegł projekcję logo wiodącego producenta odzieży sportowej i uśmiechnął się. Miał obiecane, że na urodziny dostanie dres z tegorocznej kolekcji! Jeszcze tylko miesiąc! Nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł rozszerzyć modlitwę o kolejną markę. Zaśmiał się i patrząc przed siebie pobiegł, nucąc popularne szlagiery reklamowe. Jak dobrze być dzieckiem!