Brian Michael Bendis, Nick Bradshaw i inni w Subiektywnie

W zasadzie od samego początku wydawanej w ramach Marvel Now! serii „Guardians of the Galaxy”, autorstwa Briana Michaela Bendisa grupa gwiezdnych herosów była stylizowana na kosmiczną wersję Avengers, jeśli wręcz nie na ich pozaziemski oddział. Zaangażowanie w sprawy naszej planety, kontakty z Tonym Starkiem, wreszcie czynny udział w wydarzeniach „Nieskończoności” czy „Procesu Jean Grey” pokazały, że związek Star-Lorda, Draxa, Gamory, Rocketa i Groota z naszą planetą jest znacznie ciaśniejszy, niż można by się spodziewać. Najnowszy tom serii nawiązuje nieco do jednej z najlepszych historii o Avengers nawet tytułem, choć, w polskim tłumaczeniu, może to umknąć czytelnikowi. W oryginale album ten został jednak wydany pod jednoznacznie kojarzącym się tytułem: „Guardians Disassembled”.

 

Dzisiaj w Subiektywnie recenzja Maćka, efekt lektury czwartego tomu Guardians of the Galaxy. Strażników Galaktyki p.t. Strażnicy w rozsypce.