Artysta upadły?

Ocena: 
0
Brak głosów

Przejrzały jegomość zgrywający reżysera wtoczył się ciężko do porannego autobusu gdzieś na Mokotowie. Niby nieprzytomnie roztrącał przechodniów, ale wystarczyło, że ujrzał cizię w różu i białych kozaczkach, a jego wzrok nabrał bystrości.

Ruszył ku niej momentalnie. Łatwa ofiara, poleci na artystę upadłego.

– Droga pani, ja panią zabiorę do Zakopanego, do Krakowa na festiwal, do Karpacza... Tylko musi pani uważać, bo kręcę filmy niepokorne. Takie, że z rana borowiki stały u mnie na wycieraczce, nie grzyby... BOR, piękna.

Jeszcze raz spojrzał na laskę odwróconą plecami

– Weź się, tato.

Szczęka opadła. I gdy tylko otworzyły się drzwi, wybiegł z autobusu z krzykiem.