Spacer

Ocena: 
0
Brak głosów

Żyjemy w dziwnych czasach – pomyślałem, spacerując po osiedlu. – Najwyższy czas zbierać się do domu – dodałem, naśladując głos pęcherza.

Widziałem już wszystko – od pijanych kierowców przejeżdżających z dużą prędkością na czerwonym świetle po naćpanych agresorów, którzy zachowywali się wobec przechodniów jak barbarzyńcy.

Gdzie jest wtedy policja?

Pęcherz nie dawał za wygraną. Do domu miałem kwadrans truchtem, toteż rozejrzawszy się dokoła, wszedłem dyskretnie między zarośla.

Rozpiąwszy rozporek, usłyszałem wycie syreny.

Radiowóz wjechał na chodnik, odcinając mi drogę ucieczki.

– Jesteś aresztowany! – krzyknął funkcjonariusz. – Ręce za głowę!

Przerażony wykonałem jego polecenie. Byłem kryminalistą gorszym od przećpanych małolatów i pijanych kierowców.

Żyjemy w dziwnych czasach.