Kajko i Kokosz. Łamignat Straszliwy – Piotr Bednarczyk, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Tomasz Samojlik

Poziom serii utrzymany

Marek Ścieszek

Rok temu pojawiła się na rynku pierwsza nowa opowieść o przygodach Kajka i Kokosza, ślicznie wydana nakładem Egmontu w serii pod prostym tytułem „Kajko i Kokosz. Nowe przygody”. Wrażenia były pozytywne, tutaj bardziej, tam trochę mniej. Czy zatem druga część serii, utrzymując dokładnie ten sam poziom, pcha pomysł do przodu czy wręcz przeciwnie?

Jak w przypadku „Obłędu Hegemona”, znów otrzymujemy cztery historie w większości dokładnie tych samych autorów. Trzy celują w christowy wzorzec wizualny, jedna zaś dalece od niego odbiega. Poprzednim razem było dwa na dwa. Postęp? Z drugiej strony patrząc, to nadal zbiór historyjek zamiast pełnowymiarowej opowieści, którą z chęcią nie ja jeden zapewne bym w tej serii przeczytał.

Pokłosiem lektury „Obłędu Hegemona” była chęć dalszego obcowania z dwoma mężnymi wojami z Mirmiłowa oraz resztą postaci stworzonych przez Christę, pod warunkiem, że opowieść wymyśli Maciej Kur, zilustruje zaś Sławomir Kiełbus, względnie Piotr Bednarczyk. W „Łamignacie Straszliwym” zafundowano mi dwie takie historyjki.„Zbójcerze. Słoń a sprawa zbójcerska” traktują o pewnym nietypowym pragnieniu, jakie naszło Hegemona. Bardzo udane podobieństwo do oryginału pod względem wizualnym, a jednocześnie inteligentne nawiązania do twórczości Gościnnego i Uderzo sprawiły, że historyjka o słoniu wywoływała niemałą przyjemność. „Mirmił i Wojmił. Pojedynek” tej samej pary autorskiej również uderza w struny sentymentalne. Mamy dobrze znanych bohaterów, narysowanych niemalże kreską nieodżałowanego mistrza, oraz nieomal symboliczne wyposażenie. W opowieści pojawia się przedmiot dobrze znany wszystkim fanom starych przygód – złoty puchar.

Bardzo trafia w mój gust odejście od oryginału w wykonaniu Piotra Bednarczyka. Postaci w tytułowej opowiastce – „Łamignacie Straszliwym” – są potraktowane lekko, lecz nie nonszalancko, parodystycznie, lecz nie karykaturalnie. Widać to zarówno w  scenariuszu, jak i rysunkach. Ponownie ta spółka autorska, czyli Piotr Bednarczyk z Maciejem Kurem, najszczodrzej raczy nas nawiązaniami do współczesności. Miejscami niedelikatnie, jak choćby w przypadku sposobu wysławiania się księżniczki Emotki. Przecież i Christa miał tak w zwyczaju, a jego czasy – z których wspomnianej osóbki by jednak nie ulepił, chyba że wysławiającej się zupełnie inaczej – były równie bogate w godne wykorzystania wzorce.

Odbiega od pozostałych opowieści „Miluś. Instytut Badania Smoków” Tomasza Samojlika. Najdłuższa z przedstawionych historyjek jest najsłabszym ogniwem, które jednak nie psuje odbioru całości.

Po lekturze obu zeszytów nowych przygód nasuwa się myśl, że autorzy, z jednym wyjątkiem ci sami w obu odsłonach, ewidentnie przywiązali się do wybranych postaci. Spółka autorska Kur i Kiełbus do zbójcerzy, Kur i Bednarczyk do Łamignata, Samojlik do bandy Krwawego Barnaby. Nie będzie to minusem serii, o ile w kolejnym zeszycie twórcy poszerzą grupę o nieco innych aktorów – jest z kogo wybierać. Jeżeli w głównych rolach w trzeciej odsłonie znów zagrają podwładni Hegemona z nim samym na czele, łagodny mąż ciotki Jagi oraz trójka leśnych bandytów, pojawi się lekkie znużenie.

A w ogóle to czas chyba na pełnowymiarową opowieść.

Tytuł serii: Kajko i Kokosz. Nowe przygody
Tytuł komiksu: Łamignat Straszliwy
Numer tomu: 2
Autorzy: Maciej Kur i Sławomir Kiełbus; Tomasz Samojlik; Maciej Kur i Piotr Bendarczyk
Postaci serii Kajko i Kokosz: Janusz Christa
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 40
ISBN: 978-83-281-1973-4