Zdziczenie obyczajów przedśmiertnych

Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

Taśma sunęła powoli, a stojąca przy niej kobieta myślała jedynie o tłuczeniu kawałków mięsa. Raz za razem, jak na kotlety. W chwilach, gdy kasa fiskalna piskiem oznajmiała wprowadzenie następnego towaru, w wyobraźni szatynki ciężko opadał tłuczek. Raz! Raz! Raz!

– Zastanawiam się, czy wszystko wzięliśmy – spoglądał na zakupy. Szkło brzęczało, szeleściła folia. Za chwilę kasjerka miała skasować wyłożone towary i przyjąć płatność.

Marta nie słuchała. Miała dosyć. Coś w niej pękło tydzień temu i uparcie nie chciało się zrosnąć. Od tamtej pory myślała tylko o tłuczonym mięsie.

– Zastanawiam się, grubasie, czy jak potnę twoje zwłoki, to mi ta zgrzewka worków wystarczy.