Zepnij swoje piękne, piękne włosy

Ocena: 
0
Brak głosów

Pan Józef po kostki brodził w zieleni. Ten ogród to już nie był jego świat, w przeciwieństwie do kamiennego muru i zamku obok. Tak, chyba były z kamienia. A może zbudował je tylko z myśli i słów? Nie pamiętał. Starość.

– Jesteś pewna? – zapytał stojącą w pobliżu dziewczynę. Wiatr szarpał jej pięknymi włosami na wszystkie strony.

Zamrugała i podwinęła rękawy.

Pokiwał głową, chociaż tak naprawdę nie rozumiał. Papierowe marionetki bywały takie skomplikowane.

– To już nie będzie twoja historia – ostrzegł staruszek.

W milczeniu zaczęła upinać długie, falujące pukle.

– A potem odejdzie. Zawsze odchodzą. A ty nie będziesz miała prawa zatrzymywać.

Wzruszyła ramionami.

– Magia też będzie inna. Gwiazdy już tak nie zatańczą. Księżyc zmieni swój blask.

Podeszła pod mur, do jedynej pustej grządki. Ziemia była tam rozkopana i spulchniona. Można było obsiewać.

– Wiesz, czego chcę.

Pan Józef cmoknął zniecierpliwiony. Dla niego oznaczało to poszerzanie świata, przestawianie różnych elementów. Nowy porządek.

– Dobrze, moja panno. Sadź sobie tę swoją roszpunkę, jeśli takie jest twoje życzenie. I przygotuj wieżę w zamku, będzie ci potrzebna.