Pchła

Autor: 
Ocena: 
0
Brak głosów

Ojciec Stworzyciel ślęczał nad Wielkim Dziełem. Czymś, co miałoby przyćmić wszelkie Jego wcześniejsze dzieła. Plan pozbawiony był nieścisłości i w pełni przemyślany. Doskonały. Idealny. Jedyny w swoim rodzaju. A sam proces twórczy przebiegał powoli. Po jednym skończonym etapie dwukrotnie sprawdzał jego poprawność. Jeżeli znalazł choćby jedną skazę, zaczynał pracę od nowa. Trwało to lata, może nawet całe eony. 

Z siwej brody, opadającej na blat biurka, wyskoczyła zwinnie niewielka, czarna jak noc pchła. Wylądowała na wyłysiałym placku na głowie Stworzyciela. Fakt ten po godzinie czasu zirytował Go. Plasnął dłonią niespodziewanie, zabijając pchłę.

Na Ziemię niespodziewanie spadła kanonada meteorytów. Płyty tektoniczne naparły na siebie, czego konsekwencją były trzęsienia ziemi. Wulkany wybuchły, zalewając ziemię lawą. Ludzie zaczęli uciekać, lecz nie byli w stanie schronić się przed najgorszym. Wszelkie słońca zapadły się pod sobą i wygasły, wysyłając fale Armagedonu. Wszechświat zginął w jednej chwili.

Wszechświat zginał od jednego plaśnięcia dłonią.