Karaluchy pod poduchy

Ocena: 
0
Brak głosów
– Śpij – powiedziała mama, zanim zamknęła drzwi. – Naprawdę nie mam czasu biegać do ciebie całą noc. Nie zachowuj się, jakbyś miał pięć lat.
Wzruszył ramionami, ponownie sam jak palec w ciemnym pokoju. To już bać się nie można jak ma się dziesięć lat? Tym razem nie przykrywał się kołdrą, wiedząc, że to i tak niewiele da. Ani nie zaciskał powiek. Zaczął liczyć... Nie barany, o nie! Barany są miękkie i puchate jak wielkie wełniane skarpety. Barany nie mają lśniących pancerzy oraz wibrujących jakby pod wpływem wiatru czułek.
Piąty karaluch wypełzł ze szczeliny między deskami podłogi, po chwili dołączyły do niego kolejne.