Sylvain Runberg we współpracy z F. Miville-Deschênesem – Horda Żywych

Bliski Wschód jakiego nie znamy


Marek Ścieszek


Horda Żywych, jak sądzę po lekturze, w intencji twórców komiksu: dwie armie nie po to zostały powołane przez trzech władców scytyjskich oraz jednego hetyckiego, aby zadziwiały liczebnością oraz brawurą, rozmiarem i strategią lecz szerokim wykorzystaniem zwierząt w boju. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, wszak słonie przysposobiono do walki już w starożytności, gdyby nie to, że na słoniach nie poprzestano.


Król Persji Dariusz III nieskutecznie użył ich przeciw Aleksandrowi Macedońskiemu w bitwie pod Gaugamelą. W bitwie pod Rafią, twarzą w twarz oraz trąba w trąbę, stanęły dwie armie, egipska Ptolemeusza IV oraz Antiocha III, władcy państwa Seleukidów. Szarżowały wówczas na siebie dwa różne gatunki słoni: afrykańskie oraz indyjskie. Z przewagą wynikającą z liczby zwierząt Seleukidzi nie mieli prawa przegrać. Gdyby nie szereg błędów popełnionych przez władcę, ich mniejsze lecz liczniejsze słonie mogły dać im zwycięstwo. Stało się inaczej. Niezwracający uwagi na rozmiar własnych strat Pyrrus użył słoni przeciw Rzymowi w bitwie pod Herakleą, zaś Hannibal w czasie tak zwanej II wojny punickiej, przy czym większość ze swoich zwierząt stracił w czasie przeprawy przez Alpy. W bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim pozostał mu już tylko jeden. Sami Rzymianie spostrzegli, iż w walce przeciw armiom wyposażonym w słonie można skutecznie wykorzystać dużo mniejsze, hałaśliwe zwierzęta. Karierę wojskową, na szczęście nie jako wierzchowce, zrobiły w ten sposób świnie. Ale czy można było założyć wędzidło i dosiąść dzika lub bawołu? Niedźwiedzia?! Czy historia zna takie przypadki? Historia Podbojów jak najbardziej.


Do stworzenia „Hordy Żywych” scenarzysta Sylvain Runberg oraz rysownik François Miville-Deschênes wykorzystali w jednakowych proporcjach fakty, miejsca i postacie historyczne, uzupełniając je o legendy oraz fantastykę. Historyczne jest tło, choć bez wątpienia potraktowane bardzo lekko, jeżeli w tym samym miejscu oraz okresie quasi-historycznym współistnieją wysłannicy króla Hammurabiego (1792–1750 p.n.e.) oraz Scytowie (VIII wiek p.n.e.). Mnóstwo wtrętów fantastycznych każe dodatkowo stwierdzić że nie mamy do czynienia z opowieścią opartą na faktach. Na kanwie historii starożytnego Bliskiego Wschodu Belg oraz Kanadyjczyk postanowili przedstawić baśń fantasy.


Na znanym nam z map historycznych obszarze toczy się wojna. Ludzi z ludźmi, zwierząt z ludźmi i zwierząt ze zwierzętami. Potrafimy umiejscowić nazwy geograficzne. Większości z nas, nawet tym, którzy nie uważali na lekcjach, obiły się o uszy miana faktycznych starożytnych ludów Bliskiego Wschodu. Legendę o Atlantydzie zna chyba każdy, a przynajmniej jest w stanie sobie przypomnieć, że była taka wyspa i że wskutek straszliwej katastrofy znikła pod powierzchnią oceanu. Nie znajdzie się chyba nikt, kto nie słyszał o Amazonkach. Fabułą można by obdzielić kilka różnych komiksów. Paradoksalnie jednak, a może właśnie przez wzgląd na mnogość postaci oraz wątków, scenariusz jest zdecydowanie słabszą stroną „Hordy Żywych”. Przesyt to właściwe słowo. Opowieść nadrabia niezwykle barwnymi, monumentalnymi scenami. Obrazek za obrazkiem, plansza za planszą chce się wnikać w historię wojen plemion scytyjskich z Hetytami, chce się lepiej poznać wysłanniczkę króla Babilonu – Hammurabiego, piękną kronikarkę Thusię; zrozumieć motywy kierujące trójką scytyjskich władców: Marakiem, Simisee oraz Kimrysem, a także odkryć tajemnicę czarowników z Atlantydy. Zamysł scenarzysty był oczywisty, odrobinę jednak spalił na panewce.

Bogactwo wątków i liczne retrospekcje sprawiły, iż fabuła stała się mało czytelna. Potrzeba kolejnych części, aby poukładać sobie to wszystko w głowie. Jednak niezaprzeczalnym atutem komiksu jest jego strona wizualna. Być może w kolejnych tomach proporcje się wyrównają, wówczas „Podboje” staną się pozycją, którą absolutnie każdy fan komiksu obowiązkowo będzie musiał zapisać na liście „Do przeczytania”. Kto już wkroczył w tę opowieść, nie ma prawa zatrzymać się na „Hordzie Żywych”.


Seria: Podboje

Tytuł: Horda Żywych

Scenariusz: Sylvain Runberg we współpracy z F. Miville-Deschênesem

Rysunki i kolory: François Miville-Deschênes

Tłumaczenie: Maria Mosiewicz

Tytuł oryginału: Reconquetes: La horde des Vivants

Wydawnictwo: Egmont

Wydawca oryginału: Lombard

Data wydania: 2017

Liczba stron: 60

Oprawa: miękka

Wydanie: I

ISBN: 978-83-281-1974-1