Zgromadzenie cieni – V. E. Schwab

Każdy czyn ma swoje konsekwencje

Magdalena Makówka

Debiutancka powieść V. E. Schwab wnosiła pewien powiew świeżości w nurt young adult. Niebanalna fabuła, ciekawa kreacja świata i interesujący bohaterowie sprawiły, że lektura „Mroczniejszego odcienia magii” pozwalała na kilka godzin dobrej rozrywki. Tym razem autorka nie miała tak łatwego zadania, gdyż drugi tom cyklu o Londynie w kilku odsłonach musiał dorównać poziomowi swemu poprzednikowi.

Minęło kilka miesięcy od wydarzeń opisanych w „Mroczniejszym odcieniu magii”. Pozornie wszystko wróciło do normy. Czerwony Londyn przygotowuje się do wielkiego turnieju czarodziejów, w którym wezmą udział mistrzowie magii ze wszystkich stron świata. Szczególnie podekscytowany jest książę Rhy, który odpowiada za organizację całej imprezy i pragnie, aby przyćmiła swym splendorem igrzyska, które odbywały się do tej pory. Tymczasem Kell wciąż musi radzić sobie ze skutkami swoich wcześniejszych decyzji. Stracił zaufanie pary królewskiej i teraz czuje się jak więzień we własnym domu. Zaczyna rodzić się w nim pragnienie ucieczki z pałacu. Natomiast Lila doskonale odnalazła się w nowym świecie, została piratem i ma coraz większe ambicje. Jednym z jej marzeń jest wygranie właśnie organizowanego turnieju czarodziejów. By zrealizować ten cel, musi tylko w ekspresowym tempie nauczyć się władać magią…

Tym razem nie wędrujemy razem z bohaterami między światami. Akcja koncentruje się w Londynie Czerwonym, coraz więcej dowiadujemy się też o świecie, w którym znajduje się miasto. Autorka uchyla rąbka tajemnicy odnośnie do sytuacji politycznej panującej w świecie, w którym przyszło żyć Kellowi. Poznajemy też postaci pochodzące z innych mocarstw, nierzadko egzotycznych. Jak się okazuje stosunki panujące między państwami są napięte, niewiele trzeba, aby doszło do wybuchu wojny. Szkoda tylko, że chociaż poznajemy nieco szczegółów dotyczących tego świata, to nie wnoszą one nic do fabuły, zaś przybysze z innych państw stanowią jedynie dekoracje.

W „Zgromadzeniu cieni” Schwab koncentruje się tak naprawdę na dwóch kwestiach. Pierwszą są przygody Lily i odnajdywanie się dziewczyny w zupełnie innym świecie. A wychodzi jej to całkiem nieźle. Mimo że nie ma pojęcia o otaczającej ją rzeczywistości, a nawet nie zna języka, w którym porozumiewają się wszyscy wokół niej, to szybko udaje jej się znaleźć towarzyszy a także zapewnić sobie niemałą sławę wśród piratów. W tej części cyklu ważny jest również Kell.. Młody antari musi poradzić sobie z nieufnością otoczenia. Król i królowa nie traktują go już jak członka rodziny, dlatego zaczyna czuć się na dworze jak więzień. Autorka wiele uwagi poświęciła emocjom bohatera pragnącego wydostać się ze swojej klatki. Pewne próby nieposłuszeństwa wobec przybranej rodziny obserwowaliśmy już w „Ciemniejszej stronie magii”, teraz jednak Kell zachowuje się bardziej zuchwale.

Tym razem Schwab mocniej zaznaczyła wątek miłosny. Chociaż już poprzednio czytelnik zauważał uczucie rodzące się pomiędzy Lilą a Kellem, to teraz autorka nie pozostawiła żadnych wątpliwości, iż ta dwójka ma się ku sobie. Nie ma rozdziału, by jedno z nich nie zastanawiało się nad tym, co robi teraz to drugie i nie snuło refleksji nad naturą łączących ich uczuć . W pewnym momencie rozważania te robią się nużące.

Akcja powieści toczy się niespiesznie, wydarzenia przyspieszając dopiero na ostatnich kilkudziesięciu stronach. Można odnieść wrażenie, że miejscami powieść jest przegadana i dobrze zrobiłoby jej skrócenie o około sto stron. Jednak wolniejsze tempo akcji pozwala lepiej poznać bohaterów, na co nie było miejsca ostatnio. Autorka pewne wątki zaledwie sygnalizuje, ich rozwinięcie i finał nastapią zapewne w kolejnym tomie. Trochę szkoda, że poświęciła im nieco więcej uwagi, gdyż po kilkumiesięcznej przerwie w lekturze kolejnych części serii mogły umknąć z pamięci. Jednocześnie zdarzają się irytujące szczegóły, jak chociażby to, że księcia Rhya i Kella pilnuje wciąż czwórka tych samych strażników. Biorąc pod uwagę zamożność  pary królewskiej Czerwonego Londynu, można by oczekiwać, że stać ich na zatrudnienie większej liczby ludzi.

„Zgromadzenie cieni” stanowi udany ciąg dalszy „Mroczniejszego odcienia magii”. Brakuje tu nieco świeżości, jaka cechowała początek serii, lecz widać, że autorka wciąż ma ciekawe pomysły na kreowany przez siebie świat, w którym magia wciąż żyje. Pozostaje tylko czekać na kontynuację z nadzieją, że będzie jeszcze lepsza.

Tytuł: Zgromadzenie cieni
Autor: V. E. Schwab
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2017
Liczba stron: 554