Rutherford

Autor: 
Ocena: 
6
Average: 6 (1 vote)

Unnilquadium było odpowiednią nazwą dla tego pierwiastka. Spektakularna fasada, za którą nic się nie kryło. Jak pracować na czymś, co istnieje tylko 65 sekund,  potem rozpada się na pół i znowu na pół, i znowu, aż nie pozostaje nic oprócz wzmianki w raporcie. Sfabrykowany przez człowieka, niedoskonały, niestały i niepotrzebny.

I pomimo tego –  dwa mocarstwa rościły sobie prawo do nadania mu nazwy.

Mike myślał, że gdyby nie rozumiał tego pragnienia, byłby szczęśliwszym człowiekiem. Rozumiał je jednak doskonale, sam pamiętał podniecenie, z jakim wybierał imiona dla syna i dla córki. Kiedy skończyły się nienazwane boskie stworzenia, człowiek zaczął tworzyć własne. Teraz siedział przy biurku, przekładając w dłoniach dwie kartki z nazwami. To nie była jego decyzja, choć potrzebowała jego podpisu. Zdumiewająca rzecz, podpis. Nic trudnego do podrobienia – to nie malarstwo olejne, a raptem parę kresek i trochę nonszalanckiego przyzwyczajenia, a jednak zawierzano mu absolutnie. Podpis dawał życie i śmierć, chwałę i zapomnienie, choć unnilquadium było raczej bezużyteczne i jeżeli potomni będą o czymś pamiętać, to raczej o próbie sfałszowania odkrycia, by zawłaszczyć sobie prawo do nadania nazwy, na której to przyłapano rosyjskich naukowców.

Japończycy używają pieczątek, ktoś, coś o tym wspominał. To musi być jeszcze łatwiejsze do podrobienia, a jednak wszyscy wierzą temu imieniu w podróży.

W gabinecie było ciepło i duszno, klimatyzacja znowu nie działała, a światło słoneczne falami bombardowało szybę.

Kartka, która była teraz na górze, nazywała pierwiastek Kurczatowem. Pracował on przy bombie atomowej, bombie wodorowej, a jednak kiedy przekonał się o ich sile na żywej tkance ziemi, chciał wstrzymać postęp. W odpowiedzi otrzymał chłodne „Zajmij się lepiej swoją nauką. My się będziemy troszczyli o politykę”. I między młotem polityki a kowadłem nauki utkwił człowiek i ziemia. Być może przekuci i zahartowani jak stal staną się lepsi? Mówi się o składaniu ofiary na ołtarzu nauki. Jakim ołtarzem jest to kowadło? Przykryte haftowanym ornatem pozostaje zakryte aż do momentu, kiedy jest już za późno na jakiekolwiek działanie i pozostają tylko złote obrączki, cięższe niż kajdany, bo wierność nie dobiega końca i nie zwalnia przedterminowo.

Mike westchnął i znowu przełożył karty. Kartka, która teraz była górą, ozdobną kursywą mianowała pierwiastek rutherfordem. Rutherford zniszczył ciastko z symetrycznymi rodzynkami za pomocą nierównej budowy złotka. Skąd w ludziach ta nienawiść do rodzynek? Żadne inne bakalie nie wzbudzają tylu emocji.

To był tylko jeden podpis, ale Mike zwlekał. Obydwaj naukowcy już dawno nie żyli, obydwaj dokonali więcej, niż sugerowałby hołd pierwiastka trwający 65 sekund. To było tak niewiarygodne jak pocisk armatni, który wystrzelony w kierunku serwetki, nie tylko nie rozrywa jej na strzępy, ale odbija się i uderza prosto w ciebie. Jak upał. Jak promieniowanie przefiltrowane przez złotą folię. To była ta serwetka, uprzytomnił sobie Mike. Ciastko z rodzynkami to model atomu, w środku którego elektrony są rozłożone równomiernie i oblepione naładowanym dodatnio ciastem. Promieniowanie powinno przez to przechodzić równomiernie i bezproblemowo, ale nie to zobaczył Rutherford w swojej złotej folii. Mike spojrzał na szybę okna w gabinecie, całkiem pewien, że nie dotarła do niej wieść o abolicji ciastka z czymkolwiek w środku i dalej wpuszczała wszystkie promienie, jakie tylko maszerowały w jej stronę, zamiast odbić przynajmniej połowę. Fale świetlne, marsz fotonów i w tej złotej folii cząsteczki odbijały się, jakby co jakiś czas napotykały na swej drodze coś bardzo małego i bardzo twardego. Jak negatyw pączka z dziurką. Czy byłby to zwykły pączek? To musiały być emocje, odkrycie budowy atomu. Czy w tak nieludzkim upale radość też jest gorąca? Czy nie powinna raczej być chłodna i orzeźwiająca, przysługa ze strony organizmu, współuczestniczenie w świętowaniu?

Kiedy tylko podpisze ten jeden dokument będzie wreszcie mógł wyjść z piekielnego pokoju i skryć się w chłodzie kantyny. Zjeść pączka z dziurką, choć o tej porze to już pewnie same dziurki zostały.

Tylko, do cholery, Kurczatow niczemu nie zawinił.