Namiestnik – Adam Przechrzta

Wojna, alchemia i irredenta

Magdalena Makówka

Jest rok 1916, trwa Wielka Wojna. Warszawa znajduje się pod okupacją Niemców. Rosjanie nie mają zamiaru pozostawić głównego miasta Królestwa Polskiego w rękach Kaisera i szykują kontrofensywę. Jednak car jednak ma na głowie problemy zupełnie niezwiązane z wojną – pogłębiającą się chorobę syna Aleksego. Do zamieszania wojennego dochodzi niepewna sytuacja w enklawach, przybywają do nich coraz potężniejsze istoty, dla których srebro nie stanowi bariery nie do przejścia. Okoliczności te starają się wykorzystać Polacy, pragnący z wojny wyjść z odrodzoną ojczyzną. Wszystkie te kwestie będzie musiał ogarnąć umysłem jeden człowiek, Olaf Arnoldowicz Rudnicki.

Akcja „Namiestnika” toczy się w momencie przełomowym z punktu widzenia historii. Kończy się świat znany z dziewiętnastego wieku, na oczach bohaterów powieści rozpada się ład wiedeński. Problem enklaw został, w imię bieżących interesów politycznych, odsunięty na bok. Zdaje się, że mocarstwa zapomniały nieco o demonach żyjących tak blisko ludzkości. O możliwym niebezpieczeństwie pamięta za to Olaf Rudnicki. Mimo sukcesów odnoszonych w branży hotelarskiej wciąż zajmuje się swoją apteką, gdzie do przygotowania leków wykorzystuje nie tylko konwencjonalne środki. Monotonia jego życia zostaje przerwana przez wezwanie samego cara Mikołaja II, którego jedyny męski dziedzic ma się coraz gorzej z powodu postępującej hemofilii. Warszawski alchemik ponownie zawita na petersburski dwór, na którym spotka znacznie więcej wrogów niż przyjaciół. Wciąż jednak będzie mógł liczyć na pomoc swojego przyjaciela Samarina. Razem będą musieli nie tylko stawić czoła coraz groźniejszym mieszkańcom enklawy, ale także zrewidować zasady znajomości w obliczu coraz żywszych nastrojów niepodległościowych w Warszawie.

W „Namiestniku” po raz kolejny spotykamy plejadę dobrze znanych bohaterów. Olaf Rudnicki nie jest już jednak niepozornym aptekarzem, którego poznaliśmy w „Adepcie”, lecz majętnym hotelarzem, który jak mało kto zna sekrety enklaw. Wyższa pozycja społeczna sprawia, że mimo niechęci będzie musiał zaangażować się w politykę. Jego działania są coraz bardziej przemyślane, gdyż ma coraz więcej do stracenia. Generał Samarin wciąż pozostaje wierny carowi, lecz wojna i na nim odcisnęła swoje piętno. Jest dojrzalszy i coraz częściej zadaje sobie pytania o sens służby, zwłaszcza, że ta może stanąć mu na drodze do serca pięknej Anny Ostrowskiej Nie mogło zabraknąć także ciotki Samarina Marii Pawłownej, która jednak tym razem jedynie przewija się w tle. Sceny z jej udziałem wprowadzają do powieści ożywczy kontekst obyczajowy i szkoda, że jest ich tak mało. Zresztą w „Namiestniku” większość postaci drugoplanowych zostaje zaledwie wspomniana. Znacznie słabiej obecna na kartach powieści jest chociażby Anastazja, lecz wydarzenia z jej udziałem przynajmniej pozwalają lepiej zrozumieć bohaterkę i jej motywacje.

Oprócz dobrze znanych postaci Przechrzta wprowadza nowych bohaterów, szczególnie ciekawe są sylwetki istot pochodzących z enklaw. Ich przedstawienie pozwala poznać panującą wśród nich hierarchię, a także obyczaje, które kultywują. Nasza wiedza o świecie wykreowanym przez Przechrztę nie zmienia się jednak od czasu lektury „Adepta”. Wciąż nie znamy przyczyn, przez które enklawy pojawiły się w różnych zakątkach świata akurat w tym momencie, nie dowiadujemy się niczego nowego o zasadach w nich panujących. Tempo akcji „Namiestnika” jest szybsze niż w pierwszej części, lecz przez to autor nie zdradza niczego nowego o stworzonym przez siebie uniwersum.

Realia Wielkiej Wojny zostały przedstawione w sposób przekonywający, w tych miejscach, gdzie autor trzymał się faktów historycznych. Szkoda tylko, że Przechrzta nie pokusił się o dokładniejsze przedstawienie realiów życia codziennego w Warszawie czy Petersburgu. Szczególnie można żałować tego, że nie zobrazował fermentu panującego na ulicach stolicy carskiego imperium. Można to w pewien sposób tłumaczyć tym, że akcja toczy się w sferach wyższej arystokracji, śmietanki towarzyskiej państwa Romanowów, które nie odczuwały tak dotkliwie problemów z aprowizacją.

Inną kwestią, w której Przechrzcie brakuje konsekwencji, jest sprawa wykorzystania nadprzyrodzonych umiejętności w trakcie działań wojennych. Z jednej strony mocarstwa nie zdecydowały się wyzyskać ich w większym stopniu, co wydaje się mało prawdopodobne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę rozwój niekonwencjonalnych broni używanych w dwudziestowiecznych wojnach. Jednak w końcu na pomysł wykorzystania adeptów czy osób posiadających magiczne umiejętności wpadają Rosjanie i Polacy. O ile nie mam większych zastrzeżeń co do wojennych konsekwencji takich działań, o tyle nie przekonuje mnie rozwiązanie polityczne, jakie wynika ze starć z udziałem magii. Biorąc pod uwagę działania rosyjskich generałów w latach dwudziestych dwudziestego wieku, to takie a nie inne zachowanie rosyjskich oficerów wydaje się mało prawdopodobne, a przez to przestaje być wiarygodne.

Rzeczą charakterystyczną dla cyklu Materia Prima, w skład którego wchodzi „Namiestnik” wydają się silne i niezależne kobiety. Dosłownie każda z bohaterek, która pojawia się na kartach powieści, z wyjątkiem księżnej Samarin, wpisuje się w schemat niewiasty wyzwolonej, niezwiązanej konwenansami, odważnej i gotowej bronić siebie czy innych przy użyciu pięści. Nieważne czy jest to młodziutka rosyjska arystokratka, warszawska prostytutka, czy też zaradna gosposia. Z jednej strony dzięki temu postaci kobiece nie są tak jak w wielu utworach fantasy nudne i schematyczne, lecz z drugiej strony sam Przechrzta tworzy pewien wzorzec bohaterki i gdy tylko pojawia się nowa kobieta, to już wiemy, czego można się po niej spodziewać.

Najnowsza powieść Przechrzty to udana kontynuacja „Adepta”. Autor nie obniżył poziomu zaprezentowanego poprzednim razem, pozwolił postaciom się rozwinąć. Brakuje jedynie pogłębienia wiedzy czytelników na temat funkcjonowania enklaw Teraz pozostaje tylko czekać na wielki finał z nadzieją, że po raz kolejny nie zawiedziemy się podczas lektury.


Tytuł: „Namiestnik”
Autor: Adam Przechrzta
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 2017
Liczba stron: 557
ISBN: 978-83-7964-241-0