Bezkofeinowa

Ocena: 
8
Average: 8 (4 votes)

Dręczy mnie pewien obraz. Siedzę w kawiarni z ojcem. On pije mocne espresso. Ja jestem dzieckiem - wystarcza mi czekolada z bitą śmietaną. Milczymy. Przyglądamy się ludziom podchodzącym do baru. W większości to studenci, którzy mają przerwę w zajęciach. Do moich uszu co pewien czas dobiega jeden wyraz. „Bezkofeinowa”. Kiedy o nim myślę, nadal mam ciarki na plecach. Ci ludzie nie wiedzieli, jakie będą konsekwencje ich decyzji.

Jest rok 2050. Mamy wszystko, co tylko ludzkość mogła sobie wymarzyć. Latające samochody. Teleporty. A jednak jest jedna rzecz, która rujnuje wszystko. Zakaz spożywania kofeiny. Rząd zadecydował o tym w 2048, wprowadzając odpowiednie ustawy. Fala protestów nie pomogła. Teraz świat rujnują tysiące ludzi, zmuszonych do przejścia na odwyk.

Wiem, o czym mówię. Jestem terapeutą. Kto lepiej niż ja zna wagę tego problemu? Korporacje sprawiły, że dziewięciu na dziesięciu ludzi jest uzależnionych od kofeiny. Widziałem ich wiele razy w naszym ośrodku odwykowym. Wyglądali, jak zamknięte w klatce wiewiórki. Nerwowe ruchy, rozbiegany wzrok, szybki oddech, drżące mięśnie. Nie myślcie, że „bezkofeinowe zarządzenie” mi się podoba. Wręcz przeciwnie. Jest powodem wszystkich problemów, w jakie się wpakowałem.

Wciąż wracam myślami do mojego dzieciństwa i w duchu krzyczę. Widzę reklamy bezkofeinowych napojów energetycznych. Wiem, że przedsiębiorstwa również maczały palce w tej banicji. To oni ukształtowali nowe pokolenie. Hipsterscy studenci stworzyli rząd zabraniający ludziom wszystkiego. Laktozy, glutenu i... kofeiny.

Nie mogę tego znieść. Jako terapeuta uzależnień, powinienem być pozbawiony wszystkich nałogów. Przyjmując jednak dwudziestu pacjentów dziennie, nie jestem w stanie funkcjonować. W szufladzie biurka leży puszka gazowanego napoju. Otwieram ją zawsze w południe. Moi pacjenci wiedzą. Sam wiem jak to jest. Czuję zapach „energetyka” po drugiej stronie ulicy.

Często widywałem ludzi szamoczących się w rękach policji. Niekiedy bitych i upokarzanych. Nieprawdopodobne? Witajcie w nowoczesnym świecie. Nadszedł niestety dzień, kiedy i ja wpadłem. Zapomniałem osłonić puszki. Zapach napoju bogów dobiegł do nozdrzy mojego pacjenta. Ten natychmiast doniósł przełożonemu. Straciłem pracę. Zostałem zamknięty w ośrodku, w którym od lat pomagałem ludziom uwolnić się od kofeiny.

Leżę na łóżku drżąc. Czasami udaje mi się zasnąć, lecz tylko czasami. Jestem piekielnie zmęczony, a jednak symptomy odstawienia nie pozwalają mi odpocząć. W sennych majakach wciąż widzę ten sam obraz. Ja i ojciec w kawiarni. „Bezkofeinowa”. Słowo to wżera mi się w mózg. Krzyczę, zapięty w pasy, nie mogąc się opanować. „Bezkofeinowa!” Słowo, które zniszczyło wszystko.