Projekt Królowa – Dominika Rosik

Imitacja warcabów

Aleksander Księżopolski


Przed Dominiką Rosik nie stało trudne zadanie: blurb obiecywał thriller bazujący co prawda na schemacie, jednak schemacie o dużym potencjale. Ośmiu przypadkowych nieznajomych budzi się w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym bez wspomnień z poprzedniego dnia, ale za to z wyznaczonym zadaniem: mają rozegrać partię upiornych szachów, w których sami będą pionkami. Muszą walczyć z własnymi słabościami, współtowarzyszami, no i z szaleńcem, który ich tam zamknął. Co może pójść nie tak?


Jak się okazuje, wiele. Przy pisaniu powieści według schematu trzeba wiedzieć, gdzie można zabłysnąć. Siła takiej historii leży w trzech punktach: głębokich bohaterach, umiejętnie odkrywanej tajemnicy i wartkiej akcji, która potrafi zaskoczyć czytelnika. Niestety, „Projekt Królowa” nie daje rady we wszystkich trzech kategoriach.

Jedni bohaterowie są płascy, inni wręcz karykaturalni. Autorka postanowiła odwrócić znaną zasadę „pokazuj, nie opisuj” i rozdziały trójki głównych bohaterów, Emily, Matta i Alexadra, są prowadzone w narracji pierwszoosobowej, wypełnione opisami wspomnień, snów, uczuć, spostrzeżeniami na temat innych postaci, które w jednym zdaniu trafnie podsumowują ich cały charakter, jednocześnie skutecznie spowalniając rozwój fabuły. Do tego istotnym wątkiem jest słabo umotywowany i przedstawiony trójkąt miłosny narratorów, w ramach którego czytelnik dostaje opisy nocy spędzonych na łonie natury, a także solidną porcję drętwych przekomarzanek i prób flirtu. Niestety wszystko to przesycone jest banałem i pretensjonalnością. Sytuacji nie ratują słabe i często niepasujące do bohaterów dialogi, szczególnie w przypadku ochroniarza George’a, a także częste i ogólnikowe spostrzeżenia na temat psychologii człowieka.

Tajemniczość położenia bohaterów i stojącego przed nimi zadania zostaje dość szybko rozwiana. Okazuje się, że wszyscy mieli wcześniej styczność z dyrektorem kliniki, doktorem Stone’em. A jeżeli czytelnik mógłby żywić jakieś podejrzenia wobec charakteru jakiejś postaci, to szybko dowie się, czy są one zasadne. Narratorzy bez oporów dzielą się swoimi tajemnicami z odbiorcą, chyba że akurat szwankuje im pamięć. Niemalże od razu wiadomo, kto przybył tam z dwojaką misją; trochę czasu musi jednak minąć, zanim dowiadujemy się, na czym ona polega i czym jest motywowana. Jeżeli chodzi o iluzję, którą mieliby stworzyć inni bohaterowie przez swoje kłamstwa, cóż,  nie ma jej. Każdy ukrywa jakąś prawdę o sobie, ale nie ma to wpływu na odbiór postaci i ich działań. Zostaje to wykorzystane tylko do wzmocnienia taniej dramaturgii.

No i właśnie to oczekiwanie jest gwoździem do trumny „Projektu Królowa”. Fabuła toczy się w ślimaczym tempie, koncentrując się na budowie relacji między dwójką narratorów i odkrywaniu ich historii, co szkodzi rozwinięciu akcji właściwej. Partię szachów podzielono na kilka części, co umożliwia bohaterom odkrycie faktu, że ich zadanie jest wzorowane na innej słynnej potyczce szachowej. Wszystko to przyprawione niby-groźnymi sytuacjami i niby-poważnymi rozmowami, a także psychodelicznymi snami, gdzie wygodnie dla narracji przeszłość miesza się z teraźniejszością… co prowadzi do oklepanego i rozczarowującego zakończenia, co gorsza zapowiadającego kolejne części trylogii.

Pozostaje mieć nadzieję, że przy kolejnych epizodach nastąpi jakaś niespodziewana poprawa, na przykład w rozwiązaniach fabularnych, bo niestety zdarza im się powalać banalnością, jak chociażby umieszczenie akcji w klinice imienia Z. Freuda, odwoływanie się do ciągu Fibonacciego bez wyraźnego powodu, czy przechwalanie się przeczytaniem… „Małego księcia”. Wszystkie odwołania do matematyki i psychologii są słabo umotywowane i płytkie, nie wspominając o nawiązaniach do literatury. Motyw chorób psychicznych i tego jak wpływają na człowieka został przedstawiony powierzchownie. Dobrym pomysłem byłaby też praca nad warsztatem językowym autorki lub szersza opieka redaktorska, bo poza charakterystycznym stylem w tekście znaleźć można proste błędy stylistyczne i językowe. Oczywiście warto by też zatrudnić korektora, bo niestety w tekście znikają  znaki interpunkcyjne.

„Projekt Królowa” pretenduje do bycia thrillerem, ale nim nie jest. Akcja jest powolna i niemal pozbawiona napięcia, za to pod dostatkiem w niej wątków romantycznych i dramatycznych. W „Projekcie...” brakuje autentyczności, bynajmniej nie z powodu zgrabnego nawarstwiania iluzji. Czy ma on jakieś dobre strony? Cóż, może nadać się jako reprezentant polskiego nurtu young adult. Jednak nawet w takim kontekście na pewno nie będzie to pozycja z najwyższej półki.


Tytuł: Projekt Królowa
Autor: Dominika Rosik
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 2017
Liczba stron: 564
ISBN: 978-83-65676-76-4