Sekrety roślin. Przyroda uchyla listka tajemnicy - Anne-France Dautheville

„Zbiór anegdot ze świata roślin” – Anne-France Dautheville

Anna Szumacher

„Sekrety roślin. Przyroda uchyla listka tajemnicy” to namacalny dowód na to, że przy odpowiedniej ilości czasu i poświęconej energii można hobby przekuć w coś poważniejszego. Praca w ogrodzie oraz liczne podróże po zielonej Błękitnej Planecie sprawiły, że Anne-France Dautheville zebrała tyle ciekawostek o roślinach na całym świecie, że wystarczyło na książkę. Niewielką, bo niewielką, ale jednak…

Podzielam miłość autorki do wszystkiego, co ma korzenie i rośnie, więc wydane po polsku „Sekrety…” od razu zwróciły moją uwagę. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać i z dużym zaintrygowaniem przystąpiłam do czytania. Na początku naprawdę było świetnie. Rośliny to mali (lub duzi) skubańcy, którzy całkiem nieźle potrafią sobie radzić w życiu. Na swój własny sposób dostosowują się do zmian klimatu, wiedzą, jak radzić sobie z wrogami, a jeśli chodzi o rozmnażanie, to Kamasutra mogłaby im liście czyścić.

Anne-France Dautheville w serii kilkuset krótkich anegdotek zaznajamia nas z szeroką wiedzą przyrodniczą, historyczną, a nawet guślarską. Przeskakuje od informacji dotyczących wprowadzenia zakazu jedzenia ananasów przez Ludwika XIV do łacińskich nazw roślin. Od prehistorycznej gastronomii do naprawdę dziwacznych sposobów rozmnażania się namorzyn. A między tymi kilku-, kilkunastozdaniowymi ciekawostkami pojawiają się ramki zatytułowane „Moja babcia powiada”. Babcia autorki to osoba, która przejdzie do historii literatury jako osoba dogłębnie zaznajomiona z przedziwnymi przesądami ludowymi. Oczywiście tymi dotyczącymi roślin. Dowiadujemy się, na przykład, że włożenie włochatego galasa* z dzikiej róży sprowadza prorocze sny, czarodziejską różdżkę powinno robić się z jabłoni lub jesionu, natomiast raczej nie należy budować kołyski dla dziecka z bzu – chyba że chcemy zapoczątkować jego bliskie kontakty z diabłem.

Widać, że autorka poza pasją ma też olbrzymią wiedzę i na informacje, które znajdują się w „Sekretach…” nie natraficie prawdopodobnie nigdzie indziej – może poza wysoce specjalistycznymi i nieprzetłumaczonymi tekstami naukowymi. Na początku przywołuje przykłady niezwykłych i często nieznanych roślin z różnych części świata, od Kanady poprzez afrykańskie tropiki czy lasy deszczowe. Niestety – to nie dotyczy mieszkańców Francji – z czasem Anne-France Dautheville coraz bardziej skupia się na własnym podwórku. I pisząc o lokalnych roślinach, nawiązuje również do kwestii krajowych. Społecznych, politycznych, gospodarczych. Prawdę mówiąc, niespecjalnie interesuje mnie, jakie błędy w ostatnich latach popełniono w zastosowaniu nawozów we Francji. Albo że w 2012 roku Airbus zaczął eksperymenty nad ekologicznym paliwem. Choć historia o Plantagenetach, jednorożcu i janowcu była urocza – z czysto literackiego punktu widzenia.

Książka jest miejscami szalenie ciekawa i jako zbiór anegdot ze świata roślin nadaje się do powracania do niego lub zabawiania znajomych na imprezie zdumiewającymi ciekawostkami, jednak po jej zamknięciu pozostaje lekki, słodko-gorzki posmak. I wrażenie, że brakowało naprawdę niewiele, by stworzyć z tego świetną, międzynarodową pozycję, a wyszło coś tylko dobrego. Ciekawego, niezwykłego i wartego ponownej lektury, jednakże z pominięciem polityczno-społecznych wtrąceń i prywatnych poglądów autorki. Choć może to tylko subiektywna opinia płynąca z innego kręgu kulturowego i gdybym była Francuzką, właśnie szczegóły dotyczące mojego kraju mogłyby mnie urzec. A tak sprawiły, że po dotarciu do tylnej okładki zrobiłam: „Meh”. I nie chodzi o gatunek rośliny. Koniec końców przygodę z „Sekretami..” uważam jednak za udaną. Szczególnie jeśli chodzi o kwestię znajomości łatwo dostępnych trucizn.


Tytuł: Sekrety roślin. Przyroda uchyla listka tajemnicy
Autor: Anne-France Dautheville
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 16 marca 2017
Liczba stron: 148
ISBN: 978-83-08-06325-5
ISBN: 9788308063255 978-83-08-06325-5