Odpowiedź

Ocena: 
0
Brak głosów

Kiedy lekarz strapionym głosem oznajmił mu, że mimo wszelkich starań jego synek Michaś przyszedł na świat martwy, mężczyzna pokręcił głową z łagodnym uśmiechem. Zawsze pełen zrozumienia dla nieporozumień, wyjaśnił spokojnie:

– Nie, nie, nie. Pan się myli. Pan dużo wie, tylko, niestety, wie pan nie to, co trzeba. Czytywał pan po prostu złe książki. Nie zarzucam panu niekompetencji, w życiu bym nie śmiał, jest pan bardzo dobry w swoim fachu, ale są takie zjawiska, takie pytania, na które nie znajdzie się odpowiedzi w podręcznikach. A to z podręczników pochodzi pana wykształcenie, mam rację? Więc proszę się nie wymądrzać, jest pan dobry w swoim fachu, nie śmiałbym mówić, że nie, ale, wybaczy pan, brakuje panu, jak to się nazywa, szerszego horyzontu. Widzi pan zachód słońca i myśli: dzień się kończy. A tam gdzie indziej słonko przygrzewa jakimś Murzynkom! Ale nad tym już się pan nie zastanawia, bo pan ma ograniczone, proszę się nie gniewać, horyzonty. Z tym że jest to typowe dla dzisiejszych ludzi, więc nie ma się czego wstydzić. Ja panu już wyjaśniam wszystko, proszę usiąść i posłuchać.

Michaś żyje, cały i zdrów! Po prostu nie mógł zostać tutaj, z nami. Widział go pan kiedyś na ekranie? Widział pan, jak świecił? Michaś był wybrany. To cudowne dziecko, sam widziałem, że świecił na ekranie. Już wtedy przeczuwałem los, jaki mu przeznaczono.

Zaczęło się od tego, że Orion (bo stare nawyki trudno wykorzenić), nie mogąc wytrzymać dłużej, spuścił z łańcuchów swoje Psy, po czym po raz pierwszy od długiego czasu udał się na polowanie. Zanim jednak znalazł Zająca w szeleszczących krzewach ciem nad Erydanem, rozgniewany postępowaniem Oriona Jednorożec wezwał zwierzęta do walki z ludzkimi herosami. Tak oto, kiedy Orion polował z niewysłowioną rozkoszą, jaką dać może tylko rozdrapanie skrzepłego nałogu, potężny Byk ruszył ze swego odwiecznego miejsca. Ogarnięty szałem, długo krążył po czarnej puszczy nieba: rozniósł w drzazgi karetę Woźnicy, a w końcu – zaszarżował na Bliźnięta, Kastora i Polluksa. Niestety! Polluks, biedaczysko, zginął skłuty rogami, zmiażdżony kopytami rozjuszonej bestii. Kastor, na szczęście, ratował się ucieczką. W tym czasie Orion, ostrzeżony przez byłego Woźnicę, który przybiegł do niego co sił, pojął, że agresję Byka musiał wywołać on sam i jego głupie, głupie łowy. Kiedy to sobie uświadomił, poniechał Zająca; wtedy Jednorożec zadzwonił swoim rogiem, odwołując wcześniejsze rozkazy. Byk zostawił w spokoju biednego Kastora i niespiesznie powrócił do swojej zagrody.

Ale nic już nie mogło pomóc Polluksowi, nic! Przez głupie łowy głupiego Oriona biedny Polluks zgasł! Zgasł na zawsze!

Nie było jednak czasu na rozpacz: należało myśleć o jak najszybszym wypełnieniu wakatu. A że półboscy herosi dawno powymierali, nie pozostawało nic innego, jak wybrać nowe Bliźnię z ludzkiego grona…

I tym sposobem wybór padł na Michasia, na mojego synka. Nie mogło być inaczej. Pan widział, jak on świecił?