Koniberki – Weronika Szelęgiewicz

Wiosna w Dolinie Koniberków

Anna Szumacher

„Krzaki głogu tworzące zagajnik na skraju łąki pokryły się już różowym kwieciem. W pewnej chwili, tuż przy ziemi, u ich korzeni dał się słyszeć szmer. Zamaskowane drzwiczki uchyliły się i ktoś powiedział: Już czas!
W głębi, pod ziemią, liczne głosy zaczęły powtarzać: Już czas! Już czas!”


Tak zaczyna się jedna z najbardziej urokliwych książek dla dzieci, jakie ostatnio pojawiły się na rynku. I to nie tylko ze względu na fabułę, ale również na fantastyczne ilustracje Anny Gensler, przy których z młodej piersi niemal co chwilę wyrywa się: „O rany, jakie to ładne!” A i niemłoda pierś poczuje trzepotanie serca na widok takiej feerii barw.

Czym jednak są tytułowe Koniberki, bo to właśnie ich życie opowiedziane zostało w książce Weroniki Szelęgiewicz? Cóż, to takie koniki. Bardzo, bardzo małe koniki, stąd bezpośrednie nawiązanie do koliberków. Sa tak malutkie, że mieszkają w kwiatach, a na powierzchnię wychodzą dopiero wiosną, by jesienią znowu zejść do swoich podziemnych domków i zapaść w sen zimowy. Z koliberkami łączy je jeszcze jedno: skrzydła. Każdy koniberek ma inne ubarwienie i inny kolor skrzydeł, a oczywiście im bardziej jest kolorowy, tym ładniejszy. I tu wracamy do ilustracji, które... a tak, może o fabule.

Przy pierwszych kilku scenkach – nie jestem nawet pewna, czy można te krótkie historyjki nazwać nowelkami – można dojść do wniosku, iż „Koniberki” są książką dla małych, uroczych dziewczynek. Opowiadanka dotyczą chociażby wybierania najładniejszych kwiatów na domki czy polowania na tęczę, którą dałoby się ubarwić skrzydła. Jednak w każdej historii – a w „Koniberkach” kolejne przypowiastki stanowią cykl zdarzeń – poruszane są również chłopięce tematy (bójki czy wyruszanie na przygody bez zgody dorosłych) oraz kwestie uniwersalne: przyjaźni, miłości, zaufania, odwagi czy radzenia sobie ze śmiercią bliskich. Wszystkie te tematy ubrano oczywiście w kolejne sceny z życia koniberków. Większość z jedenastu znajdujących się w książce baśni kończy się pewnym morałem, jednak nie jest on podany w sposób nachalny, a raczej sugeruje treści, o ktorych ewentualnie można porozmawiać z młodym czytelnikiem.

Co do wieku wspomnianego czytelnika lub słuchacza... Wydawca wskazuje na cztery plus, jednak myślę, że „Koniberki” ze względu na bardzo ładny język, dosyć sprawnie prowadzoną fabułę oraz przepiękne wydanie, można sprzedać każdemu dziecku przynajmniej do dziewiątego, dziesiątego roku życia. Choć mnie, czytelnika odpowiednio starszego, książka kupiła i w kilku miejscach szarpnęła za struny emocji. Dobra, przyznaję, jestem łatwym łupem w przypadku historii heroicznych, z dobrze uzasadnionym wątkiem poświęcenia, więc bajka ósma, „Płomienne serce”, zdobyła mnie ostatecznie. Co nie znaczy, że pozostałe opowieści nie są udane. Jak najbardziej. To jedna z tych książek, które wpisuję na listę „fajnych, ciekawych, rozwijających prezentów dla znajomych dzieci”. A i własny egzemplarz z przyjemnością stawiam na półce.

Tytuł : Koniberki
Autor: Weronika Szelęgiewicz
Ilustracje: Anna Gensler
Wydawca: Literówka
Data wydania: 17 listopada 2016
Liczba stron: 176
ISBN: 978-83-944895-2-6