Alfred Hitchcock – Peter Ackroyd

Biografia mozaikowa

Adriana Siess

Po biografię Hitchcocka sięgnęłam ze swoistą ciekawością. Oto zdarzył się idealny moment, by przybliżyć sobie legendę kina, zajrzeć za kulisy życia mistrza grozy, poznać reżysera inaczej niż przez pryzmat jego filmowych dokonań. Zacząć znajomosć z synem sklepikarza, wspólnie przebrnąć przez lata kinowych triumfów i na koniec, po długiej podróży, towarzyszyć w odebraniu tytułu szlacheckiego. Zapowiadało się świetnie. Wypadło najwyżej przeciętnie.

Jakie jest prawdziwe zadanie biografa? Czy  to kolejno: zebranie wszystkich dostępnych źródeł, poukładanie ich w chronologicznej kolejności i streszczenie na kilkuset stronach własnej książki? Wydaje mi się, że Peter Ackroyd mógłby odpowiedzieć twierdząco. Dodałby pewnie także kilka słów na temat swoich niezwykle śmiałych odkryć dotyczących ukrytej natury Alfreda Hitchcocka. Dla przykładu przytoczę dwa zdania, które padły tuż po opisie standardowych przyzwyczajeń modowych reżysera (niemal identyczne, dobrze skrojone, ciemne garnitury): „Cenił sobie ograniczenia oraz narzucane przez nie porządek i dyscyplinę. Niemniej na fotografiach widać, że często pozwalał na to, by jeden z rogów kołnierzyka koszuli się zagiął – co może było wyrazem tęsknoty za wolnością”.

O ile w tym momencie autor zastosował sprytny wybieg ze słowem „może”, o tyle nie wszędzie odznaczał się podobną wstrzemięźliwością. Dlatego Hitchcock pióra Ackroyda to postać zdecydowanie niespójna. Bał się świata, ale kochał podróżować. Nie lubił ludzi, za to wydawał huczne przyjęcia. Nie wnikał w grę swoich aktorów na planie, choć gwiazdy wspominają, jak bezustannie kontrolował ich działania. Nie uprawiał seksu, ale na starość ciągle składał kobietom niemoralne propozycje. Był niezwykle smutny, jednakże nieustannie żartował... I tak do znudzenia. W efekcie wiemy jedynie, że wielki twórca był jak każdy inny człowiek: miał dni lepsze i gorsze, relacje długoterminowe i naprędce urywane, czasy wielkiej produktywności i okresy tymczasowego zastoju. Autor starał się wydobyć ze swojego bohatera mroczną i intrygującą osobowość, ktorą następnie dumnie zaprezentował na łamach biografii. Trudno mi jednak docenić owe starania, skoro cała praca badawcza Ackroyda ograniczyła się do przytaczania źródeł i poprzedników. Nie uzyskał żadnej oryginalnej treści, zawężając swoją książkę do wypisów z pamiętnika córki Hitchcocka („tata był w tym okresie bardzo nerwowy”), wycinków ze starych wywiadów i recenzji, archiwalnych wypowiedzi aktorów i dziennikarzy oraz własnych nadinterpretacji.  

Dokumentalista, choć według niektórych uważany za „jednego z najwyżej cenionych prozaików brytyjskich”, w przypadku niniejszej biografii nie zachwyca również językiem. Być może wtóruje mu także tłumacz, bo książka roi się od prostych, niedbałych zdań w rodzaju „wszystko to może brzmieć dość znajomo, gdyż istotnie takie było.” Takie, czyli jakie? Dość znajome? Komu znajome?
Tłumacz nie szczędzi także przypisów, w których wytyka autorowi błędy rzeczowe, między innymi pomieszane daty powstawania różnego rodzaju dzieł filmowych czy opisy nieistniejących scen. Po kilku takich didaskaliach zaczęłam tracić i tak wątłe przekonanie do rzetelności pracy biografa, a całą książkę traktować z lekkim przymrużeniem oka.

Plusy? Zdecydowanie przypadły mi do gustu liczne ciekawostki z planu filmowego. Plotki na temat życia seksualnego wielkich aktorek Hollywood przeplatają się tu z interesująco opisanymi zabiegami technicznymi, jakich Hitchcock używał przy realizacji swoich największych filmów. Dowiadujemy się więc, jak właściwie wyglądała praca na planie „Ptaków”, skąd wziął się pomysł na scenariusz do „Psychozy” i co ma wspólnego film „Marnie” z reperowaniem budżetu księstwa Monako.

Moja odpowiedź na pytanie postawione na początku recenzji brzmi: rolą biografa jest zdjęcie bohaterowi płaszczyka wielkości i przedstawienie nam go w stroju codziennych zmagań. Peter Ackroyd uchyla co prawda rąbka tajemnicy, jednak w rzeczywistości tworzy tekst-mozaikę z cudzych słów, a dodatkowo otula Hitchcocka szalem własnych nadinterpretacji, przez co niepotrzebnie zniekształca i tak już „korpulentną” posturę legendarnego reżysera...

Tytuł: Alfred Hitchcock
Autor: Peter Ackroyd
Tłumacz: Jerzy Łoziński
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 2017
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-65521-79-8