Nie dotykaj!

Ocena: 
8
Average: 8 (3 votes)

Kamil już prawie zasypiał. Mama przymknęła drzwi do jego pokoju, zostawiła tylko niewielką szparę, żeby słyszeć, czy chłopiec grzecznie śpi. Bo Kamil był dosyć niesforny, a mama musiała wieczorem chwilę popracować, zamiast ciągle się nim zajmować.

Grzecznie próbował zasnąć, leżąc na boku, przykryty kołdrą w pingwiny. Jego senne spojrzenie błądziło po segmencie z blatem biurka opadającym jak most zwodzony prawdziwego zamku.

I nagle zobaczył nad sobą... boboka! Nie wiadomo skąd się tam wziął, ale to był prawdziwy bobok! Ciemny jak noc, z uszami spiczastymi jak Rafus, wilczur sąsiadów z parteru, z oczyma lśniącymi zimno jak gwiazdy... Kamil już prawie zerwał się z krzykiem, ale wtedy przypomniał sobie, że kiedy dotknie się boboka, to... To, przed czym ostrzegała mama, było tak straszne, że chłopiec bał się nawet dokończyć tę myśl. Nie może uciekać. Na pewno potrąci boboka, kiedy z wrzaskiem wyskoczy z łóżka i w piżamie popędzi w stronę uchylonych drzwi. Leżał więc i starał się nie oddychać. Może bobok sobie pójdzie? Chyba że to nie bobok, a coś jeszcze straszniejszego, prawdziwy bobołak żywiący się...

Aż chlipnął z przerażenia i mocniej przytulił się do swojego misia...

*

Bobok przypatrywał się uważnie chłopcu, uważając, żeby go nie dotknąć. Bo jak dotkniesz człowieka, to sam staniesz się człowiekiem i już nie będziesz mógł przechodzić przez ściany ani...

Nie dokończył, bo to było tak straszne, że nawet w głowie nie dało się wypowiedzieć tej myśli do końca.

Był jednak odważnym bobokiem. To dlatego musiał się przyjrzeć chłopcu, kiedy przechodząc przez ścianę jego pokoju zauważył, że mały człowiek śpi przytulony do boboka! Zawahał się, a potem wyciągnął rękę i dotknął tego dziwnego boboka, obrośniętego futrem. Ktoś westchnął, ale zdenerwowany bobok nie był pewien, czy to człowiek, czy to ten dziwny miękki, owłosiony bobok.

Nagle skrzypnęły drzwi i rozległ dziwny odgłos jakby warczenia. Bobok odwrócił się w tamtą stronę, omal nie dotykając ręki człowieka!

Pod kołdrą coś się poruszyło. To Kamil z trudem zdusił krzyk. Bobok go prawie dotknął! Prawie!

Dziwny odgłos od drzwi dobiegł ponownie i... do pokoju wskoczył Wafel, mały yorkshire terrier, kudłaty jak nigdy nieczesana owca, zadziorny jak kieszonkowy pitbull. On nie wiedział, że boboki są najstraszniejszymi stworzeniami na świecie, a jak taki mały szczeniak ich dotknie, to się zamieni...

No właśnie nie wiedział, że się zamieni, bo mama nie zdążyła mu powiedzieć. Za szybko go od niej zabrali, żeby Kamil miał swojego psa.

Wpadł do pokoju i chwycił boboka za nogę. Ten przewrócił się, upadł na łóżko, na Kamila. Chłopiec wyciągniętymi spod kołdry rękoma próbował odepchnąć od siebie boboka! Dotknął go! Krzyknął przerażony, a wtedy bobok pojął, że dotknął człowieka! Na Wielkiego Ludziożera, dotknął człowieka!

Kiedy do pokoju wpadła mama, krzyczeli każdy ze swojego miejsca: bobok w kącie za szafą, Kamil w łóżku i pies pod łóżkiem.

*

- No sam zobacz - powiedział bobok, który nazywał się Koniczek. - Przechodzę przez ścianę jak zawsze. Wciąż jestem bobokiem... chyba.

Kamil pomacał ręce, nogi, wreszcie uszy. Nadal wyglądał i czuł się jak człowiek, tylko bardziej wystraszony.

- Fakt. A ja chyba wciąż jestem człowiekiem.

W pokoju obok szczeknął zamknięty Wafel, przez którego to wszystko się zdarzyło. Kamil potrzył na zamyślonego Koniczka i dodał:

- Wiesz, Koniczek, to głupie. Niby jak bobok może się zamienić w człowieka, a człowiek w boboka?

Po czym obaj po raz drugi, chórem, powiedzieli to, co odkryli chwilę wcześniej:

- Zabobony są do dupy.