Foch

Ocena: 
7.5
Average: 7.5 (10 votes)
Jeśli założyć, że w Drodze Mlecznej znajduje się około trzysta miliardów gwiazd, a w całym Wszechświecie galaktyk jej podobnych jest kolejne kilkaset miliardów, to przyznacie, że znalezienie naszego Słońca staje się problematyczne.
A jeśli dodatkowo przyjąć, że w Wieloświecie jest więcej uniwersów niż w naszym własnym wszechświecie atomów by ich liczbę zapisać, to takie poszukiwania zdają się nie mieć prawie w ogóle sensu.
Odnalezienie tej jedynej Ziemi, mojej Ziemi, pośród tylu podobnych miejsc, jest prawie niemożliwe.
Nawet dla Boga.
Ale kiedy was już odnajdę i gdy ponownie ześlę wam mego Syna… posłuchajcie co ma do powiedzenia.
Okropnie się ostatnio wkurwiłem.

Odpowiedzi

Szczerze loffciam, w szczególności puentę. :D To, co ewentualnie budzi moje wątpliwości, to zdanie "Nawet dla Boga" - jakoś chyba bym wolała, gdyby tożsamość narratora wypłynęła tak po prostu, z tekstu - w gruncie rzeczy: wypływa, przy wzmiance o Synu. :) Te trzy słowa można by spożytkować inaczej. ^^
Ale to takie marudzenie w sumie - 97 słów z tego tekstu uwielbiam. :D

Naprawdę udany drabble :)

Kupiona jestem tak bardzo! Podoba mi się groźba, podoba mi się to uczłowieczenie Boga - to wszak logiczne po kim mielibyśmy mieć zdolność do irytacji, jak nie po swoim stwórcy, który wszak uczynił nas na swoje podobieństwo. Miodne!

Całkiem dobre stusłówko!